nie miała baba kłopotu

Nie wiadomo co jest lepsze zakochać się i być radosnym, kochać i być nieszczęśliwym, kochać i tęsknić, kochać ze wzajemnością, kochać  platonicznie….kochać i cierpieć…

Zakochałam się,ot tak, samo się stało. Chwilami mam wrażenie,że jestem sama z tym uczuciem. Że tylko ja tęsknie i chciałabym być bliżej. Szukać mam pracy ale powinnam mieć pewność, że Ozawa też tego chce, a mam wrażenie, że jest to mu obojętne. Zapytam się to usłyszę, że wymyślam i szukam dziury w całym, a ja chcę mieć pewność, że moje uczucia są odwzajemnione i nie jestem sama. Chciałabym nie być w tym wszystkim sama lub usłyszeć, że nie ma czegoś takiego jak wspólna przyszłość, że to wszystko są mrzonki, iluzja, że to tylko moja wyobraznia, że możliwa jest tylko przyjazń i nic więcej.

Chciałabym wiedzieć jak to jest.

Już było kiedyś, że nikt o moim istnieniu nie wiedział, wspólnie spędzany czas a w sumie życie oddzielnie. Fakt, że teraz o wiele więcej mnie z nim łączy, ale chce tylko wiedzieć, czy w jego życiu jest miejsce dla mnie, czy to tak dużo? Przecież nie naciskam w żaden sposób, nie pytam się każdego dnia co i jak. Wiem jedno, że nie spotkamy się w tym miesiącu…smuci mnie to, tak samo jak piszę, że tęsknie i nie ma odzewu. Wówczas mam wrażenie, że nie podzielane są moje uczucia.

Nie chce żyć na zasadzie co ma być to będzie. Nie mam 20 lat….

Tyle, bo co tu pisać, to i tak nic nie zmieni. Może powinnam odpuścić, wyluzować, zapomnieć?

Powiedz tylko jedno słowo….

NIe jest fajnie mieć nadzieję na coś co nigdy nie nastąpi.

gęś?

NIe ma to jak żyć marzeniami, mieć jakiś plan i nagle dostać kubeł zimnej wody.

Ceniłam sobie dojrzałość faceta, a tu nagle okazało się, że sam nie wie co chce, że boi się decyzji, że boi się odpowiadać za czyjś los…..NIkt nie musi odpowiadać za mój los, ale wydawało mi się, że chcemy tego samego. Podjęłam już pewne kroki, ale wszystko szlag trafił. Byłam przekonana, że jak powiem specjalnie, że bez sensu było wysyłanie CV to zareaguje w sposób inny, powie czemu, warto spróbować, a nie że usłyszę „ok, rozumiem”. Ja szczerze mówiąc nie rozumiem……

Chciałam przewrócić swoje życie jadąc TAM, ale chyba to tylko ja chcę tego, i jak nie przyjadę to też się nic nie stanie.

Przecież też nie mam pewności, że się uda, ale jak się nie przekonam to nie będę wiedzieć, a chciałam się przekonać, wierzyłam, że może być dobrze, ale to tylko była moja wiara….

Myślałam,że druga strona też chce bycia razem, ale sama nie ma pewności, w związku  z tym jaki jest sens? Nie jedna osoba pewnie by dała sobie spokój, ale ja nie umiem,     bo kocham….

Może to mój błąd, że się zakochałam jak jakaś nastolatka, że czekam na smsy, na telefon, na spotkanie…..

Myślałam,że zobaczymy się w maju, nie wyszło, mamy czerwiec to szanse zerowe. Uwierzyłam,że nadejdzie taki dzień, że będzie dłużej niż zawsze, uwierzyłam          w coś co nigdy miało nie nastąpić.

Dlaczego mnie nie może spotkać szczęście, czemu nie mogę budzić się obok kogoś, mieć w kimś wsparcie, zrozumienie…jestem taka zła? chcę tak dużo?

Jestem sama z tym wszystkim i skoro słyszę, że mam myśleć co mówię, to boję się mówić, bo moje słowa mogą być w inny sposób odebrane.

Powiedziałam, że jak tak jest kijowo, to dajmy sobie spokój i już. Będzie ciężko,ale przynajmniej będzie wiadomo co i jak.

Odpuścić? Nie chcę….Boże daj mi znak, że jemu też zależy….

Ja już nie chce tej odległośći….ale sama nic nie zdziałam.

 

1308382566_by_faithinpeople_600

 

 

lekarz

Smutno mi jak cholera. Dzisiaj zmarła mama mojej internetowej siostry. Łączę się z nią bólem. Miałam dzisiaj do niej dzwonić i podziękować za to, że mogłabym u niej przenocować i że jeśli nie zmieni zdania to może przyjadę w weekend majowy, bo wyjazd do faceta nie jest możliwy. Nagle taka wiadomość…Przykre. Życie jest takie krótkie, dlatego wychodzę z założenia, że nie ma co czekać na cuda, tylko jeśli ludzie się kochają powinni spróbować być razem, ale jak to bywa, chyba jestem w tym osamotniona i może chcę za dużo….Pewnych spraw nie da omówić się przez telefon, a na w czasie spotkań brakuje zawsze czasu, dlatego dzisiaj zrobiłam to co zrobiłam.

Ciekawe jaka będzie reakcja, coś czuję jednak, że nie taka jakiej bym chciała.

Nie poradzę nic na to, że jak sobie coś zaplanuję w głowie to chciałabym aby tak było, ale nic za wszelką cenę, bo nie tędy droga. Po drugie różne decyzje należy podejmować razem.

Mój pomysł w formie niespodzianki nie wypalił, ale chciałabym zobaczyć minę Ozawy ;).

Gapię się w tv, mam mętlik w głowie, czuję pustkę jak jasna cholera i na dodatek rozgrzewam się pędami sosny. i ciągle po głowie chodzą mi słowa, że we wszystkim widzę problem. Zabolało to, nie powiem.

Chwilami nie daję rady, czuję niemoc i najgorsze, że jestem w tym sama. Wyć mi się chce czasami. Może faktycznie rozmowa z specjalistą by mi pomogła, chociaż raczej wydaje mi się, że zdecydowanie lepsze byłoby coś innego.

O jedno słowo za dużo…

Gdzie ja ma czasem mam głowę, jakaś masakra.

Wczorajszy dzień wesoły, radosny mimo, że zmarzłam i przeziębiłam się (w gardle drapie, temperatura – teraz cierpię, ale cóż), ale za to byłam geodetą w super tandemie :), przepyszna pizza i fajny wieczór i czas do godziny 15tej do chwili jak powiedziałam, że jak chcesz spać to możesz u siebie…Szybko pożałowałam tych słów. Zerwałeś się jakbyś siedział na szpilce…Przeprosiłam,ale co z tego. Nie było sensu tłumaczyć, że jestem zła bo nie mogę zrzucić smsów do kompa, że szarlotka nie wyszła, że nie miałam siły zrobić na śniadanie czegoś innego niż zwykłe kanapki (powód kiepsko się czułam) że foty z pracy nie chcą wysłać się na serwer, że boli mnie gardło i źle się czuję, że miałam nadzieję, że zrobi obiad….że boję się, że odzyskanie długo nie będzie takie łatwe, że niespodzianka którą zaplanowałam nie wypali bo jakiś pajac nie odpisuje w pewnej sprawie, że dziwnie mi będzie zawozić pismo do sądu,ale zrobię tak jak obiecałam. JAKOŚ WSZYSTKO POD GÓRKĘ. Naprawdę nie chciała tak powiedzieć i tak nie myślałam….chciałam byś położył się w łóżku wcześniej,ale nie chciałeś. Ja może za dużo chce, za dużo myślę? Może faktycznie brak mi piątej klepki?

Słońce – przepraszam !!!! spaprałam Tobie popołudnie, ale może nie myślisz o tym tak jak ja teraz….masz się czym zająć, przygotować do wyjazdu.