ciąża

Będzie pomieszane, bo taki mam bajzel w głowie.

Tata w szpitalu, a ja dostawałam w głowę, picie nic nie dawało, zresztą ile można pić skoro ma się świadomość, że następnego dnia wsiada się za kółko. W

Wszędzie paliłam światła i bokiem przemykałam do pokoju byle nie patrzeć na drzwi do sypialni. Tabletki na sen pomagały….wszystko na krótką metę. Wrócił tatka i jest dużo lepiej, aczkolwiek pewnych rzeczy nie potrafię dotknąć, uciekam od nich wzrokiem.

Parę dni temu zrobiło mi się bardzo przykro, zabolało serce jak usłyszałam, że dobrze, że nie masz dzieci. Mówić to kobiecie, która nie może ich mieć to cios poniżej pasa i biorąc jeszcze pod uwagę slowa, które ciągle mam w pamięci, że kochać się tak bym bym była w ciązy jest kuszące. Owszem , było kuszące i mam wrażenie,że w pewien sposób dałam się nabrać, uwierzyłam, że ,mogę być mamą, mieć dziecko z facetem, który naprawdę mnie kocha…..Jednak po jakimś czasie usłyszałam,że to już nie ten wiek i że jak chcę mieć bardzo dziecko, to mam sobie kogoś innego poszukać. Ja się pytam jak poszukać jak kocham…

Ozawa w sumie był pierwszym i ostatnim mężczyzną, który powiedział, że chciałby mieć ze mną dziecko….i to nie kwestia tego, że ze mną jest jak jest. Do tej pory nie chciałam, bo nie czułam tego czegoś, instynktu, tego, że naprawdę bym chciała i jak uwierzyłam, że jednak mogłabym wyszło jak wyszło.

Kilka dni temu eks pytał się co u mnie i nagle coś gadka o dzieciach. Ja łzy w oczach, cisza….nagle słyszę halo, halo, jesteś? Na co ja owszem, że chcieć a móc i nagle mówi ” byłabyś dobrą mamą”. Popłakałam się. Nie będę….Nawet jak to on powiedział i kiedyś była przyjaciółka ,bądz egoistką i miej dziecko dla siebie, bez faceta dasz sobie radę. Dla mnie to chore, jestem zdania, że dziecko powinno mieć oboje rodziców, no ale w końcu co ja tam wiem, jak to powiedziała kiedyś mama dwójki dzieci, co „ty wiesz o wychowaniu dzieci”. NIe wiem, nie będę wiedzieć. Nie poczuję tego bicia serca, tego jak brzuch rośnie…..

Dziś usłyszałam ” powiększa nam się rodzina”. Dobrze, że siedziałam, bo spadłabym z krzesła. Dziecko będzie miała osoba, która nazywała je bachorami ….Jak się poczułam? smutno, przykro mi się zrobiło.

Ja nie mam nic. Faceta, który powie, że tęskni, kocha, nie może doczekać się spotkania…../chyba, że tak jest,ale tego nie mówi….nie wiem, nie siedzę w jego głowie….to,że mi zależy to jeszcze o niczym nie świadczy. Nie pyta się co z moim urlopem, nawet jak będę się starać to raczej nie powiem, bo to chyba bardziej ja chcę TAM być aniżeli on mnie tam widzieć. Nie mówi tego, ale może tak myśli? Może nie pasuję do jego świata gdzie są dzieci, rodzice, praca, pasja…..Może nie ma w nim miejsca dla mnie? Tylko,że w naszym wieku nie powinno się owijać w bawełnę tylko mówić wprost.

Dzisiaj jest, jutra może nie być…..

Chyba jestem zazdrosna o jej ciążę, o to, że ma męża, będzie miała dziecko….NIe cieszy mnie fakt bycia ciocią.  Będzie rodzic w styczniu, już mi się słabo robi.

Nawet nie mam z kim o tym mówić, o tym co siedzi w mojej głowie, że boje się czasem dni….że czasem wolałabym się nie obudzić, komu mam to mówić? Klepię w klawiaturę, bo to daje mi chwilę ukojenia.