warto było czekać

Uśmiech na twarzy może tylko towarzyszyć. Stało się, byłam, szkoda,że to już się skończyło bo jak zawsze mam niedosyt. Stan zdrowi nie był w 100% właściwy, ale chwile spędzone w ramionach Ozawy bezcenne.

Ktoś powie, same plusy. Spokojnie, minusy też były. Już widzę minę Ozawy.Kiepska pogoda hahaha, zbyt mała ilość spędzonego czasu wspólnie, ale na to się już nic nie poradzi, aczkolwiek, szkoda, że nie udało się by niedziela była wolna,ale cóż, lepszy rydz niż nic :).

Na pewno dziwnie się poczułam jak Pani w recepcji mnie poznała i ciekawe co sobie pomyślała. Może to tylko moja głupia wyobraznia,ale poczułam się trochę jak jakaś laska, która spotyka się z facetem dla seksu w pokoju hotelowym. Jeśli będzie następny raz to chyba lokalizacja będzie inna mimo iż ta jest fajna.

Dostaję to czego mi przez ostatnie lata brakowało. Ciepło, zrozumienie, dotyk…

Nocny wypad rewelacyjny :-D . Panorama mnie urzekła,mimo,że zimno czułam ciepło ramion bliskiej mi osoby. Pobyt w pałacu – przez chwilę czułam się jak w bajce, dla takich chwil warto żyć i na nie czekać.

Czasem nie trzeba mówić kocham,bo to się czuje….Mam nadzieję, że to czuje.

Stało się….

Nigdy nie brałam narkotyków,ale tego dnia byłam potwornie pobudzona. Nie mogłam usiedzieć, czas stał w miejscu, robiłam wszystko i nic, byłam poddenerwowana i zła, że wizyta na myjni trwa i trwa a mnie tam nie ma.

I nagle stało się. Jestem i pierwsze co widzę, ona ….czysta niczym łza. Rozglądam się nerwowo i widzę Go, ale jeszcze chwila, bo musimy zrobić kółko. Serce bije mi szybko, myśli przelatują przez głowę, jak to się przywitać i nagle cmok cmok….

Buzia Ci się nie zamyka, gadasz jak najęty, ja przewracam oczami i w duchu myślę, kończ !!! A tu nagle pada; Pekin….wrrrr, tylko nie to, będzie to trwać i trwać, a miało być chwile. Żegnam się i mam wrażenie, że to już, ale gdzie tam…..No i w końcu. TY i ja. Ja i TY. Czuję się dziwnie, jestem podniecona, zdenerwowana, chyba gadam jak najęta i nagle trach….skleroza, nie ma wina, nie ma tego kawała materiału…..Jestem zła, ale trudno, ważne, że jest….

Jak było? A jak mogło być….Az teraz mam gęsią skórkę…..Mało mi, mało mi i jeszcze raz mało miiiiiiiiiiiiiiii.

I to pożegnanie….usłyszał, nie to co powiedziałam, ale powiedział to na co warto było czekać kilka lat.

Wpadłam na dobre….:)

Znowu pustka. Krzesło stoi tak jak pozostawił, kubek po kawie jeszcze nie umyty.

ciąża

Będzie pomieszane, bo taki mam bajzel w głowie.

Tata w szpitalu, a ja dostawałam w głowę, picie nic nie dawało, zresztą ile można pić skoro ma się świadomość, że następnego dnia wsiada się za kółko. W

Wszędzie paliłam światła i bokiem przemykałam do pokoju byle nie patrzeć na drzwi do sypialni. Tabletki na sen pomagały….wszystko na krótką metę. Wrócił tatka i jest dużo lepiej, aczkolwiek pewnych rzeczy nie potrafię dotknąć, uciekam od nich wzrokiem.

Parę dni temu zrobiło mi się bardzo przykro, zabolało serce jak usłyszałam, że dobrze, że nie masz dzieci. Mówić to kobiecie, która nie może ich mieć to cios poniżej pasa i biorąc jeszcze pod uwagę slowa, które ciągle mam w pamięci, że kochać się tak bym bym była w ciązy jest kuszące. Owszem , było kuszące i mam wrażenie,że w pewien sposób dałam się nabrać, uwierzyłam, że ,mogę być mamą, mieć dziecko z facetem, który naprawdę mnie kocha…..Jednak po jakimś czasie usłyszałam,że to już nie ten wiek i że jak chcę mieć bardzo dziecko, to mam sobie kogoś innego poszukać. Ja się pytam jak poszukać jak kocham…

Ozawa w sumie był pierwszym i ostatnim mężczyzną, który powiedział, że chciałby mieć ze mną dziecko….i to nie kwestia tego, że ze mną jest jak jest. Do tej pory nie chciałam, bo nie czułam tego czegoś, instynktu, tego, że naprawdę bym chciała i jak uwierzyłam, że jednak mogłabym wyszło jak wyszło.

Kilka dni temu eks pytał się co u mnie i nagle coś gadka o dzieciach. Ja łzy w oczach, cisza….nagle słyszę halo, halo, jesteś? Na co ja owszem, że chcieć a móc i nagle mówi ” byłabyś dobrą mamą”. Popłakałam się. Nie będę….Nawet jak to on powiedział i kiedyś była przyjaciółka ,bądz egoistką i miej dziecko dla siebie, bez faceta dasz sobie radę. Dla mnie to chore, jestem zdania, że dziecko powinno mieć oboje rodziców, no ale w końcu co ja tam wiem, jak to powiedziała kiedyś mama dwójki dzieci, co „ty wiesz o wychowaniu dzieci”. NIe wiem, nie będę wiedzieć. Nie poczuję tego bicia serca, tego jak brzuch rośnie…..

Dziś usłyszałam ” powiększa nam się rodzina”. Dobrze, że siedziałam, bo spadłabym z krzesła. Dziecko będzie miała osoba, która nazywała je bachorami ….Jak się poczułam? smutno, przykro mi się zrobiło.

Ja nie mam nic. Faceta, który powie, że tęskni, kocha, nie może doczekać się spotkania…../chyba, że tak jest,ale tego nie mówi….nie wiem, nie siedzę w jego głowie….to,że mi zależy to jeszcze o niczym nie świadczy. Nie pyta się co z moim urlopem, nawet jak będę się starać to raczej nie powiem, bo to chyba bardziej ja chcę TAM być aniżeli on mnie tam widzieć. Nie mówi tego, ale może tak myśli? Może nie pasuję do jego świata gdzie są dzieci, rodzice, praca, pasja…..Może nie ma w nim miejsca dla mnie? Tylko,że w naszym wieku nie powinno się owijać w bawełnę tylko mówić wprost.

Dzisiaj jest, jutra może nie być…..

Chyba jestem zazdrosna o jej ciążę, o to, że ma męża, będzie miała dziecko….NIe cieszy mnie fakt bycia ciocią.  Będzie rodzic w styczniu, już mi się słabo robi.

Nawet nie mam z kim o tym mówić, o tym co siedzi w mojej głowie, że boje się czasem dni….że czasem wolałabym się nie obudzić, komu mam to mówić? Klepię w klawiaturę, bo to daje mi chwilę ukojenia.

do d…

Ręce opadają. O tej porze byłam z rodzicami i miło spędzałam czas, teraz gniję w mieście,ale co zrobić. Zdrowie czterech łap jest teraz priorytetem. Władowałam masę kasy i póki co efekty kiepskie, a samopoczucie zwierzaka nie najlepsze nie wspominając o moim.

Ozawa-hm, sama już nie wiem i mam mętlik w głowie.Nikt mi w tym nie pomorze, a domysły mijają się z celem. Chwilami mam wrażenie, że tylko gra sprawia, że mamy kontakt. Fakt, że czasami robię wszystko by go do siebie zniechęcić. Dzisiaj jak o opowiadał o jakiejś kobiecie powiedział bym nie była zazdrosna i ja nie jestem co też napisałam w smsie w którym dałam lekko do zrozumienia, że nawet gdybym miała być zazdrosna to mijałoby się to z celem bo przecież nie jesteśmy razem. Mówienie,że idę na randkę też było prowokacją, ale jak słysze, że mam sobie poszukać kogoś młodszego i zdrowszego to jak mam reagować? Co mam zrobić, że w grę wchodzą uczucia?

Jak słyszę, że ma problemy z pamięcią to mam wrażenie, że to jest pamiętanie tego co się chce, pamięć wybiórcza i za chwile usłyszę, że to co mówiło się do mnie rok temu to fikcja i że tylko się mnie lubi….

Jak mam mu to mówić jak ostatnio liczy się gra a ja jestem dodatkiem w słuchawce i nie słucha się mnie tylko zwala się na problemy z pamięcią, a jeszcze jakiś czas temu mówiło się, że pamięć to ma się świetną.

Brak powodów do mruczenia

strzał

Wizyta u ginekologa, usg i cios nożem w plecy. Diagnoza taka, że głowa mała. Nie jestem w ciąży, aczkolwiek był moment, że wydawało mi się, że tak (aczkolwiek wiedziałam,że to nie jest możliwe), bo wiele na to wskazywało, większy brzuch, wzmożony apetyt, niby miesiączka a w sumie plamienie….Już widzę szok w oczach Ozawy jak mówię mu przez telefon, że jestem w ciąży. Na pewno bym do niego pojechała nawet na chwilę by powiedzieć to osobiście. Matka pewnie by mnie znienawidziła, że kolejna bab okazała się taka jak większość.

Ciąży brak….

Czuję się niekobietą, tak jakby ktoś mi coś zabrał na zawsze, to można przyrównać do śmierci bliskiej osoby, bo to już nigdy nie powróci. Można to było mieć, ale nie miało się, teraz jest jak jest.

Enigmatyczne? Może. Nie wszystko da się nawet napisać. Boję się o tym myśleć, mówić i również opisać słowami na klawiaturze.

Miałam ochotę napisać do Ozawy, poszukaj sobie innej, ja nie jestem pełnowartościową kobietą, ale co komu to da? Ja będę zła na siebie, bardziej sfrustrowana tak jakbym mało miała na głowie.

Nie wiem czemu tak się dzieje,ale kiedy będzie u mnie normalnie tak, że zostanę przytulona, usłyszę będzie dobrze, mamy siebie….Czy ja chcę tak dużo?

Nie zrobiłam nikomu krzywdy, a ciągle mam pod górkę.

Do dupy takie życie. Nawet upić się nie umiem.

Dlaczego strach ma mi we wszystkim towarzyszyć?

Gdzie mam zaznać ukojenia, spokoju, przyjemności?

Smutne na dodatek jest to, że nie mam komu o tym powiedzieć i muszę sama się z tym zmagać, a Ozawa, który ciśnie mnie i tak póki co nie dowie się….Prościej byłoby mi powiedzieć w cztery oczy, ale pomarzyć to ja sobie mogę, tylko w sumie nie wiem już o czym, bo póki co nic się od 10 lat nie spełnia….

wspomnienie

dawno w smsmie, nie nazwałeś mnie słoneczkiem….

Na samą myśl….właśnie dzwonisz :)…….

Na samą myśl wspominając ubiegły rok mam dreszcze, czuję podniecenie , mam ciarki….To było nasze pierwsze spotkanie na więcej niż kilka godzin. Pewnie o tej porze kochaliśmy się, obejmowałam Ciebie jak siedziałeś na podłodze i patrzyłeś przez okno, czułam się wówczas wyjątkowa….Znowu chciałabym być w tym samym miejscu.

Jesteś facetem i pewnie w przeciwieństwie do mnie nie pamiętasz tylu szczegółów, ale jakby było inaczej byłoby miło,ale raczej panowie nie przywiązują wagi do takich rzeczy, do rocznic itp. aczkolwiek gdybyś był wyjątkiem byłoby miło….MIałam na pisać smsa, ale jakoś chciałam byś wiedział jak istotny był ten dzień dla mnie….Na samą myśl mam uśmiech na twarzy i chyba w ramach śniadania zrobię sobie jajecznicę, której smak pamiętam do dzisiaj.

Jesteś dla mnie kimś więcej niż przyjacielem…..

Są słowa, które chciałabym Ci powiedzieć, ale nie ma jak, a pisać to chyba nie ma sensu…

Jutro usg, boję się….boję się, że po 18tej świat może mi się kolejny raz zawalić.

Mimo to ,będę zasypiać z uśmiechem na wspomnienie naszej nocy :)

 

brak słów

Znowu problem.

NIe ogarniam i znowu zaczynam być w proszku, kolejny raz tego nie przejdę.

Nerka o niewłaściwym kształcie, na pęcherzu jakieś zacieki….W czwartek usg.

Wszedł do łóżka i z niego spadł :(.

Ciągle towarzyszy mi lęk.
Mam wakacje, a powodu do radości zero.

a,e,i,o,u,y

Nie oddzwoniłam i mam za swoje….Ozawa milczałby i milczał gdyby nie napisała i nie zadzwoniła. Męska duma, ot to.

Równie dobrze mogłoby mi się coś stać, to by nawet nie wiedział, i można odnieść wrażenie,że w taki oto sposób można przekonać się kim jestem dla drugiej osoby.

Dostałam spryczek w nos.

Prócz tego znowu problemy z kotem, ze zdrowiem, w pracy kicha, wakacji nie będzie, marzeń na wrzesień też nie.

Kicha.

Teraz liczą się egzaminy.

 

gęś?

NIe ma to jak żyć marzeniami, mieć jakiś plan i nagle dostać kubeł zimnej wody.

Ceniłam sobie dojrzałość faceta, a tu nagle okazało się, że sam nie wie co chce, że boi się decyzji, że boi się odpowiadać za czyjś los…..NIkt nie musi odpowiadać za mój los, ale wydawało mi się, że chcemy tego samego. Podjęłam już pewne kroki, ale wszystko szlag trafił. Byłam przekonana, że jak powiem specjalnie, że bez sensu było wysyłanie CV to zareaguje w sposób inny, powie czemu, warto spróbować, a nie że usłyszę „ok, rozumiem”. Ja szczerze mówiąc nie rozumiem……

Chciałam przewrócić swoje życie jadąc TAM, ale chyba to tylko ja chcę tego, i jak nie przyjadę to też się nic nie stanie.

Przecież też nie mam pewności, że się uda, ale jak się nie przekonam to nie będę wiedzieć, a chciałam się przekonać, wierzyłam, że może być dobrze, ale to tylko była moja wiara….

Myślałam,że druga strona też chce bycia razem, ale sama nie ma pewności, w związku  z tym jaki jest sens? Nie jedna osoba pewnie by dała sobie spokój, ale ja nie umiem,     bo kocham….

Może to mój błąd, że się zakochałam jak jakaś nastolatka, że czekam na smsy, na telefon, na spotkanie…..

Myślałam,że zobaczymy się w maju, nie wyszło, mamy czerwiec to szanse zerowe. Uwierzyłam,że nadejdzie taki dzień, że będzie dłużej niż zawsze, uwierzyłam          w coś co nigdy miało nie nastąpić.

Dlaczego mnie nie może spotkać szczęście, czemu nie mogę budzić się obok kogoś, mieć w kimś wsparcie, zrozumienie…jestem taka zła? chcę tak dużo?

Jestem sama z tym wszystkim i skoro słyszę, że mam myśleć co mówię, to boję się mówić, bo moje słowa mogą być w inny sposób odebrane.

Powiedziałam, że jak tak jest kijowo, to dajmy sobie spokój i już. Będzie ciężko,ale przynajmniej będzie wiadomo co i jak.

Odpuścić? Nie chcę….Boże daj mi znak, że jemu też zależy….

Ja już nie chce tej odległośći….ale sama nic nie zdziałam.

 

1308382566_by_faithinpeople_600