wpis

Tyle czekania na spotkanie i znowu krótko, ale powód był, że tak mało czasu byliśmy razem.

Prócz tego, że było miło było też smutno i trochę przykro kiedy zadzwoniła mama i padła informacja, że sprzątam i będę pózno. Poczułam się jak obca osoba, jakiś balast, potrzebna nie wiadomo do czego. Mało miło było również wówczas jak powiedział, że w niedzielę jedzie do syna na obiad. Nie jedna osoba pomyślałaby, że skoro już jestem i ma wolną niedzielę to powinien ją ze mną spędzić, ale cóż, są sprawy ważne i ważniejsze. Finał taki, że na obiad nie pojechał.

Padły też słowa, że mam sobie poszukać osobę, która będzie bliżej mnie. Ja nadal nie chcę.

Znowu mętlik w głowie. Minęło już trochę czasu odkąd się znamy, ale ciągle stoimi w miejscu, przynajmniej ja mam takie wrażenie, może jest ono jednostronne,. Może żyję w świecie marzeń, które nigdy się nie spełnią.

Nie rozumiem dlaczego dojrzały facet nie może powiedzieć matce, że ma kogoś. Rozumiem, że matka może mieć dość poprzednich kobiet,ale przecież nie każda z nas jest taka sama.

Obiecałam sobie, że kolejne urodziny spędzę z ukochaną osobą, ale już dziś wiem, że tak nie będzie. Po drugie mnie się już tylko bardzo lubi, a wcześniej padały inne słowa.

Nie mam siły aby to ogarnąć.

Może za bardzo mi zależy, może chcę tego co nie jest możliwe? Może nigdy nie będziemy parą? Same znaki zapytania :(

Chcieć….

Chcieć to jeszcze za mało. Dwie strony muszą chcieć….

Jak będzie dobra pogoda to przyjadę – hmmm….w maju :(. Planowałam wybrać się na kilka dni, na dłużej niż to miało miejsce do tej pory. Mówiłam, prosiłam o poszukanie jakiegoś akademika. Cisza do dzisiaj, więc dla mnie jednoznaczne, że mnie nie chcesz. Nie pytam się już w rozmowach, zresztą teraz jesteś czymś innym zaabsorbowany, co jest dla mnie zrozumiałe, ale dla mnie też powinieneś mieć czas. Wolę usłyszeć, nie ma przyszłości przed nami niż żyć nadzieją, w tym wieku to jaki ma to sens? Na jakim etapie jest nasza znajomość? Dokąd to zmierza?

Niedługo Walentynki, nigdy ich nie obchodziłam i nigdy nie byłam tego dnia zaskoczona więc teraz też tak pewnie pozostanie, zresztą dawno nie było słów, że ma się na mnie ochotę, że się tęskni itp.

Czyżbym znowu się pomyliła?

Mam czekać do wiosny na spotkanie?

Rocznica?

Ech….miłość…albo ze mną coś jest nie tak

smutek….

NIe ma Ciebie….czuję pustkę mimo, że jest zastępstwo.

Nadal mam żal do siebie, że to moja wina, że mogłam temu zapobiec….I ciągle słyszę słowa Ozawy- mówiłem byś nie jechała.

Obwiniam się i będzie to trwać na pewno jakiś czas, ale życie toczy się dalej jak to mówią niektórzy…

Jutro z kolei 5ty, przeklęty 5ty, tak samo jak luty, 13ty…..

Boli, ciągle boli i boleć będzie.

Nic nie będzie już takie jak było.

do 3 razy….

To była tylko jedna doba jak zawsze cudna, przynajmniej dla mnie. Szkoda, że tak krótka, ale jak to było powiedziane, mam się cieszyć, że była.

Były też słowa, że więcej nie przyjadę, ale serce chce jednak inaczej, co będzie, kto to wie.

Czasem mam wrażenie, że to ja bardziej chcę, nie słyszę, że dobrze byłoby gdybym była na wyciągniecie ręki, może nie mówi bo boi się tych słów, a jak wiem nie mówi dla samego mówienia by sprawić komuś przyjemnośc i całe szczęscie, bo nie jest niczym fajnym słyszeć coś co nie jest prawdą.

Czasem boję się, że to wszystko sen i nagle powiesz mi pa. NIe lubię jak ktoś coś mówi, planuje, ustala projekt domu i nagle żegna się, to boli i powoduje zadrę w sercu, dlatego podświadomie boję się, że znowu taka historia może mieć miejsce.

Wiem,że jak ja nie postawię wszystkiego na jedną kartę to nie dowiem się jak może być, ale muszę mieć pewność ,że druga strona też tego pragnie i że będzie wspierać.Z drugiej strony, skoro nikt o mnie nie wie to hm…nie jest to przyjemne być ukrywaną tak jakbym zrobiła coś złego. Na pożegnanie zabrakło mi odwagi by powiedzieć te dwa magiczne jak dla mnie słowa, ale mam nadzieję, że Ozawa to czuje.
Dostałam skierowanie. Raz, nie do tego lekarza co trzeba, przepisano wizytę, ale odwołano, wyznaczono kolejną, tym razem ja zrezygnowałam. Do 3 razy sztuka….Myślałam,że już mi jej nie trzeba, ale teraz przed świętami czuję, że jest mi potrzebna na cito, a kiedy będzie Bóg raczy wiedzieć o ile takowy jest, bo nie od dziś w niego zwątpiłam.

 

Boję się tych świąt, będą na pewno inne,smutne to pewne. Chciałabym by było już po,być z czterema łapami. I żeby było on, ale to tak realne jak wygrana w totka.

 

 

nie miała baba kłopotu

Nie wiadomo co jest lepsze zakochać się i być radosnym, kochać i być nieszczęśliwym, kochać i tęsknić, kochać ze wzajemnością, kochać  platonicznie….kochać i cierpieć…

Zakochałam się,ot tak, samo się stało. Chwilami mam wrażenie,że jestem sama z tym uczuciem. Że tylko ja tęsknie i chciałabym być bliżej. Szukać mam pracy ale powinnam mieć pewność, że Ozawa też tego chce, a mam wrażenie, że jest to mu obojętne. Zapytam się to usłyszę, że wymyślam i szukam dziury w całym, a ja chcę mieć pewność, że moje uczucia są odwzajemnione i nie jestem sama. Chciałabym nie być w tym wszystkim sama lub usłyszeć, że nie ma czegoś takiego jak wspólna przyszłość, że to wszystko są mrzonki, iluzja, że to tylko moja wyobraznia, że możliwa jest tylko przyjazń i nic więcej.

Chciałabym wiedzieć jak to jest.

Już było kiedyś, że nikt o moim istnieniu nie wiedział, wspólnie spędzany czas a w sumie życie oddzielnie. Fakt, że teraz o wiele więcej mnie z nim łączy, ale chce tylko wiedzieć, czy w jego życiu jest miejsce dla mnie, czy to tak dużo? Przecież nie naciskam w żaden sposób, nie pytam się każdego dnia co i jak. Wiem jedno, że nie spotkamy się w tym miesiącu…smuci mnie to, tak samo jak piszę, że tęsknie i nie ma odzewu. Wówczas mam wrażenie, że nie podzielane są moje uczucia.

Nie chce żyć na zasadzie co ma być to będzie. Nie mam 20 lat….

Tyle, bo co tu pisać, to i tak nic nie zmieni. Może powinnam odpuścić, wyluzować, zapomnieć?

Powiedz tylko jedno słowo….

NIe jest fajnie mieć nadzieję na coś co nigdy nie nastąpi.

Optymistyczne przesłanie dla wątpiących

Kilka dni przed przyjazdem piosenka Clan Of Xymox – In Love We Trust,

a tam słowa takie jak :

„I don’t like you anymore
I stay the way I am
I don’t want to love again
I don’t give a damn

Two defensive eyes
We live on lies
Too far apart
I can’t let you in
This trail of tears..”

Dziwnie mi się zrobiło. Już cię nie lubię, nie chce znowu kochać, żyję w kłamstwach.

Jedyne co dla mnie się zgadzało to to, że jesteśmy zbyt daleko od siebie….

Przez chwilę miałam ochotę na dobre zamilknąć,ale może to nie było do mnie…

 

Miałam dopytać się o co chodzi,ale odpuściłam….

Pewnie przejmuję się pierdołami.

warto było czekać

Uśmiech na twarzy może tylko towarzyszyć. Stało się, byłam, szkoda,że to już się skończyło bo jak zawsze mam niedosyt. Stan zdrowi nie był w 100% właściwy, ale chwile spędzone w ramionach Ozawy bezcenne.

Ktoś powie, same plusy. Spokojnie, minusy też były. Już widzę minę Ozawy.Kiepska pogoda hahaha, zbyt mała ilość spędzonego czasu wspólnie, ale na to się już nic nie poradzi, aczkolwiek, szkoda, że nie udało się by niedziela była wolna,ale cóż, lepszy rydz niż nic :).

Na pewno dziwnie się poczułam jak Pani w recepcji mnie poznała i ciekawe co sobie pomyślała. Może to tylko moja głupia wyobraznia,ale poczułam się trochę jak jakaś laska, która spotyka się z facetem dla seksu w pokoju hotelowym. Jeśli będzie następny raz to chyba lokalizacja będzie inna mimo iż ta jest fajna.

Dostaję to czego mi przez ostatnie lata brakowało. Ciepło, zrozumienie, dotyk…

Nocny wypad rewelacyjny :-D . Panorama mnie urzekła,mimo,że zimno czułam ciepło ramion bliskiej mi osoby. Pobyt w pałacu – przez chwilę czułam się jak w bajce, dla takich chwil warto żyć i na nie czekać.

Czasem nie trzeba mówić kocham,bo to się czuje….Mam nadzieję, że to czuje.

Stało się….

Nigdy nie brałam narkotyków,ale tego dnia byłam potwornie pobudzona. Nie mogłam usiedzieć, czas stał w miejscu, robiłam wszystko i nic, byłam poddenerwowana i zła, że wizyta na myjni trwa i trwa a mnie tam nie ma.

I nagle stało się. Jestem i pierwsze co widzę, ona ….czysta niczym łza. Rozglądam się nerwowo i widzę Go, ale jeszcze chwila, bo musimy zrobić kółko. Serce bije mi szybko, myśli przelatują przez głowę, jak to się przywitać i nagle cmok cmok….

Buzia Ci się nie zamyka, gadasz jak najęty, ja przewracam oczami i w duchu myślę, kończ !!! A tu nagle pada; Pekin….wrrrr, tylko nie to, będzie to trwać i trwać, a miało być chwile. Żegnam się i mam wrażenie, że to już, ale gdzie tam…..No i w końcu. TY i ja. Ja i TY. Czuję się dziwnie, jestem podniecona, zdenerwowana, chyba gadam jak najęta i nagle trach….skleroza, nie ma wina, nie ma tego kawała materiału…..Jestem zła, ale trudno, ważne, że jest….

Jak było? A jak mogło być….Az teraz mam gęsią skórkę…..Mało mi, mało mi i jeszcze raz mało miiiiiiiiiiiiiiii.

I to pożegnanie….usłyszał, nie to co powiedziałam, ale powiedział to na co warto było czekać kilka lat.

Wpadłam na dobre….:)

Znowu pustka. Krzesło stoi tak jak pozostawił, kubek po kawie jeszcze nie umyty.

ciąża

Będzie pomieszane, bo taki mam bajzel w głowie.

Tata w szpitalu, a ja dostawałam w głowę, picie nic nie dawało, zresztą ile można pić skoro ma się świadomość, że następnego dnia wsiada się za kółko. W

Wszędzie paliłam światła i bokiem przemykałam do pokoju byle nie patrzeć na drzwi do sypialni. Tabletki na sen pomagały….wszystko na krótką metę. Wrócił tatka i jest dużo lepiej, aczkolwiek pewnych rzeczy nie potrafię dotknąć, uciekam od nich wzrokiem.

Parę dni temu zrobiło mi się bardzo przykro, zabolało serce jak usłyszałam, że dobrze, że nie masz dzieci. Mówić to kobiecie, która nie może ich mieć to cios poniżej pasa i biorąc jeszcze pod uwagę slowa, które ciągle mam w pamięci, że kochać się tak bym bym była w ciązy jest kuszące. Owszem , było kuszące i mam wrażenie,że w pewien sposób dałam się nabrać, uwierzyłam, że ,mogę być mamą, mieć dziecko z facetem, który naprawdę mnie kocha…..Jednak po jakimś czasie usłyszałam,że to już nie ten wiek i że jak chcę mieć bardzo dziecko, to mam sobie kogoś innego poszukać. Ja się pytam jak poszukać jak kocham…

Ozawa w sumie był pierwszym i ostatnim mężczyzną, który powiedział, że chciałby mieć ze mną dziecko….i to nie kwestia tego, że ze mną jest jak jest. Do tej pory nie chciałam, bo nie czułam tego czegoś, instynktu, tego, że naprawdę bym chciała i jak uwierzyłam, że jednak mogłabym wyszło jak wyszło.

Kilka dni temu eks pytał się co u mnie i nagle coś gadka o dzieciach. Ja łzy w oczach, cisza….nagle słyszę halo, halo, jesteś? Na co ja owszem, że chcieć a móc i nagle mówi ” byłabyś dobrą mamą”. Popłakałam się. Nie będę….Nawet jak to on powiedział i kiedyś była przyjaciółka ,bądz egoistką i miej dziecko dla siebie, bez faceta dasz sobie radę. Dla mnie to chore, jestem zdania, że dziecko powinno mieć oboje rodziców, no ale w końcu co ja tam wiem, jak to powiedziała kiedyś mama dwójki dzieci, co „ty wiesz o wychowaniu dzieci”. NIe wiem, nie będę wiedzieć. Nie poczuję tego bicia serca, tego jak brzuch rośnie…..

Dziś usłyszałam ” powiększa nam się rodzina”. Dobrze, że siedziałam, bo spadłabym z krzesła. Dziecko będzie miała osoba, która nazywała je bachorami ….Jak się poczułam? smutno, przykro mi się zrobiło.

Ja nie mam nic. Faceta, który powie, że tęskni, kocha, nie może doczekać się spotkania…../chyba, że tak jest,ale tego nie mówi….nie wiem, nie siedzę w jego głowie….to,że mi zależy to jeszcze o niczym nie świadczy. Nie pyta się co z moim urlopem, nawet jak będę się starać to raczej nie powiem, bo to chyba bardziej ja chcę TAM być aniżeli on mnie tam widzieć. Nie mówi tego, ale może tak myśli? Może nie pasuję do jego świata gdzie są dzieci, rodzice, praca, pasja…..Może nie ma w nim miejsca dla mnie? Tylko,że w naszym wieku nie powinno się owijać w bawełnę tylko mówić wprost.

Dzisiaj jest, jutra może nie być…..

Chyba jestem zazdrosna o jej ciążę, o to, że ma męża, będzie miała dziecko….NIe cieszy mnie fakt bycia ciocią.  Będzie rodzic w styczniu, już mi się słabo robi.

Nawet nie mam z kim o tym mówić, o tym co siedzi w mojej głowie, że boje się czasem dni….że czasem wolałabym się nie obudzić, komu mam to mówić? Klepię w klawiaturę, bo to daje mi chwilę ukojenia.