Gt

Nie umiem tego zrozumieć…Mówiłam,że mogłabym być znowu 3, nawet usłyszałam ,że to fajny pomysł, po czym wczoraj widzę ,że było GT. Czemu nie zaproponował bym przyjechała? Byłaby okazja spędzic razem czas i poznać jego znajomych ,ale może chodzi o to by ich nie poznać. Przypomina mi to już pewną sytuację. Gadanie takie, że nie mółgby poświecić mi czasu to bzdura. Bo chcieć a móc.

Może od samego początku miało tak być, a ja głupia myślałam, że razem będziemy spędzać czas.

Wczoraj była idealna okazja poznać się lepiej, być w otoczeniu innych osób, ale wyszło jak zawsze.

Przykre, bo myślałam, że coś znaczę a widać była…nawet nie umiem tego określić.

Kim byłam?

Brakuje mi głosu, rozmowy….ale co mam począć?

Wydawało mi się, że dojrzały mężczyzna wie czego chce od życia. Ze względu nie wiek nie będzie bał się podjąć decyzję, ale tutaj okazało się, że jest spętany węzłami rodzinnymi i niestety nie chce podjać decyzji o byciu z kimś. Czuję się z tym zle, myślałam, że jest jakaś przyszłość, nasza przyszłość, ale okazało się, że to tylko moja chora wyobraznia.

Moja wina, że się zakochałam, a teraz mam to co mam….Boli jak cholera.

Gdy ktoś chce być z drugą osobą, to nie boi się, spędza duża czasu….i nie ma to nic wspólnego z odległością, bo nas nie dzieli morze, ocean i tysiące kilometrów.

Gdyby mi zależało to poszukałabym jakiegoś akademika i ściągnęła na tydzień do siebie bliską osobę, ale to ja bym tak zrobiła…

 

:(

Milczę od wtorku po ostatnim zdaniu jakie do mnie napisał. Dotyczyło ono zapytania czy znowu się obraziłam….

Otóż odpowiedz nie jest taka prosta. Obrazić to raczej nie, bo nie było powodu,ale może raczej zrobiło mi się smutno i przykro. Przecież mogłabym wziąc udział w ognisko ,które organizuje, chyba, że chodzi o to, że znajomi nie mają prawa mnie poznać, że logistycznie nie jest to możliwe….usłyszeć coś, a nie widzieć wydarzenie na grupie mówiąc wcześniej ,że chciałoby się jeszcze przyjechać po 20tym.

Miałam jeszcze jedną propozycję, która nie ujrzy światła dziennego. Otóż chciałam zaproponować, że może tata pobędzie parę dni z kotem, a ja przyjadę na dłużej. No, ale przecież Romeo powiedziałby, że nie chce aby mój budżet ucierpiał, ale widać moje pieniądze są wązniejsze niż uczucie, którego chyba nigdy nie było i wspólnie spędzony czas.

Ciekawe po co też wysłałam cv…..

Chciałabym aby określił się, ale Ozawa widać nie potrafi. Zwalanie wszystkiego na rodziców jest śmieszne, bo każdy ma rodziców i czasem warto też pomyśleć o sobie.

Może od samego początku to co słyszałam było picem na wodę. Mówienie, że się do mnie coś czuje, fakt potem zamienione na słowa – bardzo cię lubię, twierdzenie, że chciałoby się bym była bliżej było fikcją. Wspólne spędzenie wakacji…Przecież gdyby chciał lepiej mnie poznać to zaplanowałby wyjazd ze mną na urlop,ale pewnie będzie spędzać go z dzieckiem. Teraz to i tak nie ma znaczenia bo mnie nie ma…

To co czuję ja nie ma znaczenia to ja chciałam wskoczyć na głęboką wodę, to ja bym ryzykowała, ale to przeszłość….

Może jednak uroiła sobie coś w głowie, miałam chore wyobrażenia, żyłam czymś co nigdy nie miało nadejść….Teraz jest jak jest. Nie jest mi z tym dobrze, ale co mam zrobić? Znowu czekać na kilka spotkań w roku, na brak wspólnej nocy?

Kiedyś powiedział, że mam dać mu czas bo naciskam….Każdy chciałby wiedzieć na czym stoi, ale nie jest mi to pisane.

Tyle….wraca z pracy. Telefon milczy. Czekam…ale jest na co?