do 3 razy….

To była tylko jedna doba jak zawsze cudna, przynajmniej dla mnie. Szkoda, że tak krótka, ale jak to było powiedziane, mam się cieszyć, że była.

Były też słowa, że więcej nie przyjadę, ale serce chce jednak inaczej, co będzie, kto to wie.

Czasem mam wrażenie, że to ja bardziej chcę, nie słyszę, że dobrze byłoby gdybym była na wyciągniecie ręki, może nie mówi bo boi się tych słów, a jak wiem nie mówi dla samego mówienia by sprawić komuś przyjemnośc i całe szczęscie, bo nie jest niczym fajnym słyszeć coś co nie jest prawdą.

Czasem boję się, że to wszystko sen i nagle powiesz mi pa. NIe lubię jak ktoś coś mówi, planuje, ustala projekt domu i nagle żegna się, to boli i powoduje zadrę w sercu, dlatego podświadomie boję się, że znowu taka historia może mieć miejsce.

Wiem,że jak ja nie postawię wszystkiego na jedną kartę to nie dowiem się jak może być, ale muszę mieć pewność ,że druga strona też tego pragnie i że będzie wspierać.Z drugiej strony, skoro nikt o mnie nie wie to hm…nie jest to przyjemne być ukrywaną tak jakbym zrobiła coś złego. Na pożegnanie zabrakło mi odwagi by powiedzieć te dwa magiczne jak dla mnie słowa, ale mam nadzieję, że Ozawa to czuje.
Dostałam skierowanie. Raz, nie do tego lekarza co trzeba, przepisano wizytę, ale odwołano, wyznaczono kolejną, tym razem ja zrezygnowałam. Do 3 razy sztuka….Myślałam,że już mi jej nie trzeba, ale teraz przed świętami czuję, że jest mi potrzebna na cito, a kiedy będzie Bóg raczy wiedzieć o ile takowy jest, bo nie od dziś w niego zwątpiłam.

 

Boję się tych świąt, będą na pewno inne,smutne to pewne. Chciałabym by było już po,być z czterema łapami. I żeby było on, ale to tak realne jak wygrana w totka.

 

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.