Stało się….

Nigdy nie brałam narkotyków,ale tego dnia byłam potwornie pobudzona. Nie mogłam usiedzieć, czas stał w miejscu, robiłam wszystko i nic, byłam poddenerwowana i zła, że wizyta na myjni trwa i trwa a mnie tam nie ma.

I nagle stało się. Jestem i pierwsze co widzę, ona ….czysta niczym łza. Rozglądam się nerwowo i widzę Go, ale jeszcze chwila, bo musimy zrobić kółko. Serce bije mi szybko, myśli przelatują przez głowę, jak to się przywitać i nagle cmok cmok….

Buzia Ci się nie zamyka, gadasz jak najęty, ja przewracam oczami i w duchu myślę, kończ !!! A tu nagle pada; Pekin….wrrrr, tylko nie to, będzie to trwać i trwać, a miało być chwile. Żegnam się i mam wrażenie, że to już, ale gdzie tam…..No i w końcu. TY i ja. Ja i TY. Czuję się dziwnie, jestem podniecona, zdenerwowana, chyba gadam jak najęta i nagle trach….skleroza, nie ma wina, nie ma tego kawała materiału…..Jestem zła, ale trudno, ważne, że jest….

Jak było? A jak mogło być….Az teraz mam gęsią skórkę…..Mało mi, mało mi i jeszcze raz mało miiiiiiiiiiiiiiii.

I to pożegnanie….usłyszał, nie to co powiedziałam, ale powiedział to na co warto było czekać kilka lat.

Wpadłam na dobre….:)

Znowu pustka. Krzesło stoi tak jak pozostawił, kubek po kawie jeszcze nie umyty.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.