wspomnienie

dawno w smsmie, nie nazwałeś mnie słoneczkiem….

Na samą myśl….właśnie dzwonisz :)…….

Na samą myśl wspominając ubiegły rok mam dreszcze, czuję podniecenie , mam ciarki….To było nasze pierwsze spotkanie na więcej niż kilka godzin. Pewnie o tej porze kochaliśmy się, obejmowałam Ciebie jak siedziałeś na podłodze i patrzyłeś przez okno, czułam się wówczas wyjątkowa….Znowu chciałabym być w tym samym miejscu.

Jesteś facetem i pewnie w przeciwieństwie do mnie nie pamiętasz tylu szczegółów, ale jakby było inaczej byłoby miło,ale raczej panowie nie przywiązują wagi do takich rzeczy, do rocznic itp. aczkolwiek gdybyś był wyjątkiem byłoby miło….MIałam na pisać smsa, ale jakoś chciałam byś wiedział jak istotny był ten dzień dla mnie….Na samą myśl mam uśmiech na twarzy i chyba w ramach śniadania zrobię sobie jajecznicę, której smak pamiętam do dzisiaj.

Jesteś dla mnie kimś więcej niż przyjacielem…..

Są słowa, które chciałabym Ci powiedzieć, ale nie ma jak, a pisać to chyba nie ma sensu…

Jutro usg, boję się….boję się, że po 18tej świat może mi się kolejny raz zawalić.

Mimo to ,będę zasypiać z uśmiechem na wspomnienie naszej nocy :)

 

brak słów

Znowu problem.

NIe ogarniam i znowu zaczynam być w proszku, kolejny raz tego nie przejdę.

Nerka o niewłaściwym kształcie, na pęcherzu jakieś zacieki….W czwartek usg.

Wszedł do łóżka i z niego spadł :(.

Ciągle towarzyszy mi lęk.
Mam wakacje, a powodu do radości zero.

a,e,i,o,u,y

Nie oddzwoniłam i mam za swoje….Ozawa milczałby i milczał gdyby nie napisała i nie zadzwoniła. Męska duma, ot to.

Równie dobrze mogłoby mi się coś stać, to by nawet nie wiedział, i można odnieść wrażenie,że w taki oto sposób można przekonać się kim jestem dla drugiej osoby.

Dostałam spryczek w nos.

Prócz tego znowu problemy z kotem, ze zdrowiem, w pracy kicha, wakacji nie będzie, marzeń na wrzesień też nie.

Kicha.

Teraz liczą się egzaminy.

 

gęś?

NIe ma to jak żyć marzeniami, mieć jakiś plan i nagle dostać kubeł zimnej wody.

Ceniłam sobie dojrzałość faceta, a tu nagle okazało się, że sam nie wie co chce, że boi się decyzji, że boi się odpowiadać za czyjś los…..NIkt nie musi odpowiadać za mój los, ale wydawało mi się, że chcemy tego samego. Podjęłam już pewne kroki, ale wszystko szlag trafił. Byłam przekonana, że jak powiem specjalnie, że bez sensu było wysyłanie CV to zareaguje w sposób inny, powie czemu, warto spróbować, a nie że usłyszę „ok, rozumiem”. Ja szczerze mówiąc nie rozumiem……

Chciałam przewrócić swoje życie jadąc TAM, ale chyba to tylko ja chcę tego, i jak nie przyjadę to też się nic nie stanie.

Przecież też nie mam pewności, że się uda, ale jak się nie przekonam to nie będę wiedzieć, a chciałam się przekonać, wierzyłam, że może być dobrze, ale to tylko była moja wiara….

Myślałam,że druga strona też chce bycia razem, ale sama nie ma pewności, w związku  z tym jaki jest sens? Nie jedna osoba pewnie by dała sobie spokój, ale ja nie umiem,     bo kocham….

Może to mój błąd, że się zakochałam jak jakaś nastolatka, że czekam na smsy, na telefon, na spotkanie…..

Myślałam,że zobaczymy się w maju, nie wyszło, mamy czerwiec to szanse zerowe. Uwierzyłam,że nadejdzie taki dzień, że będzie dłużej niż zawsze, uwierzyłam          w coś co nigdy miało nie nastąpić.

Dlaczego mnie nie może spotkać szczęście, czemu nie mogę budzić się obok kogoś, mieć w kimś wsparcie, zrozumienie…jestem taka zła? chcę tak dużo?

Jestem sama z tym wszystkim i skoro słyszę, że mam myśleć co mówię, to boję się mówić, bo moje słowa mogą być w inny sposób odebrane.

Powiedziałam, że jak tak jest kijowo, to dajmy sobie spokój i już. Będzie ciężko,ale przynajmniej będzie wiadomo co i jak.

Odpuścić? Nie chcę….Boże daj mi znak, że jemu też zależy….

Ja już nie chce tej odległośći….ale sama nic nie zdziałam.

 

1308382566_by_faithinpeople_600