powody do mruczenia…

       Uwielbiam takie niespodzianki i szaleństwa.Cudowne jest uczucie wiedząc, że spotka się osobę, która równie mocno chce tego spotkania. Pomysł spotkania się na zamku rewelacyjny. W życiu nie zapomnę naszego „zwiedzania” ;), dobrze, że udało się zrobić jedną fotkę :)

         Dzień był szalony, zapieprz w pracy, upał. Wszystko było dziadowskie do chwili jak wróciłam do domu.  Potem radość, pośpiech, zerkanie na zegarek w oczekiwaniu na telefon i nagle info „jadę”. Byłam w 7 niebie.

         Jazda na zamek hm…mordęga, upał, zero klimy, wiatru….cholerny skwar, ale świadomość, że zobaczy się oczy mężczyzny, który chce sprawić by życie nabrało barw jest bezcenne. Powtórzyłabym to jeszcze raz, bez zastanowienia, bo wiem jedno, warto.

„Kiedy tylko spojrzę.
W Twych oczach jest to
Wszystko czego szukam..”

              Wspólna jazda, rozmowa, trzymanie mnie za kolano, kolacja, to jak mieszałeś jedzenie na patelni (tak jakbyś tutaj był od zawsze), przytulanie, rozmowa, znowu przytulanie i cieszenie się swoją obecnością i nie tylko to….

To, że kiedyś pisałam, że z kimś było mi dobrze to wspomnienie zamknięte w zakamarkach mojej głowy, Liczy się to co teraz, a Twój dotyk jest najlepszy ze wszystkich. Sprawiasz tyle radości, przyjemności, że cytujące Twoje słowa „Szkoda, że dopiero teraz się poznaliśmy”.  Owszem, szkoda, że dopiero teraz, ale nie byłbyś ojcem chociażby….więc nie ma co tu gdybać tylko cieszyć się tym, że poznaliśmy się teraz jak kończę staż i jestem wolna. Mam tam jakiś pomysł w głowie, ale boję się marzyć…nie chce się potem rozczarować…bo sam wiesz, że to boli….rozbudzić zmysły, a potem klapa….

Zmysły moje są tak rozbudzone, że sama jestem w szoku. Nie będę wiele pisać, bo wolę powiedzieć to osobiście a najchętniej w 4 oczy i już kombinuję jak tutaj się spotkać…

Ciekawe co by było gdybym…