jawa czy sen?

Tyle słów w jedną noc. Byłoby ich więcej ale trzeba było iść spać. Do teraz nie wiem czy to był sen czy jawa…Słysząc słowa, że jest na świecie osoba, która Ciebie pragnie i to w taki sposób, że chciałaby mieć dziecko z tobą, mówi słodkie rzeczy, których nie słyszało się latami, hm…może nawet w całym życiu,to, powoduje, że ma się ochotę krzyczeć z radości. Tylko, że ja nie chcę snu….

W uszach mi brzmi „kochanie”….mówi mi tak oj mów….bo wiem, że mówisz to z serca i znaczy to coś więcej…chyba cio? ;)…Jejuś, tak bym chciała dać komuś szczęście, sprawić by osoba zwariowała na moim punkcie…Marzę zasnąć i obudzić się obok Ciebie. Zrobić Ci z rana kawę, powiedzieć dobrze, że jesteś kochany…

Nie wiem co się dzisiaj ze mną dzieje. Łapie mnie przeziębienie, mam ucisk w brzuchu i myślę o tym co nie chce by było marzeniami…

Mam ochotę na bliskość z Tobą, na Ciebie….przecież zasługuję na bycie szczęśliwą i to nie tylko rok ,ale na zawsze….

muzycznie

„…Przenoszę się do miejsc, w których mam Cię
Na zawsze, jesteś dla mnie
Twój obraz w mojej głowie nie zgaśnie..”

„Sens w tym,
Że nie wiem
Jak i gdzie spotkamy się
Może gdzieś na końcu świata?
A może jesteś obok mnie?

Każdy wiruje gdzieś
I czeka na swój dzień
By ze sobą spotkać się…”

„Są czasem takie dni
Kiedy wszystko dookoła bezbarwne jest.
Sięgam myślami wstecz,
Uciekam w niewidzialny świat.
Powracam wtedy do chwil,
W których czuję że życie ma lepszy smak.
Zamykam oczy by zrozumieć co dzieje się w nas.

Obudź się. Dziś wstaje nowy dzień.
Masz tę moc, by zmieniać to co chcesz.
Obudź się. Rób to co czujesz i
Nie martw się, gdy przyjdą gorsze dni.”

„Czy to już jest koniec nas?
Nie ma Ciebie już kolejny dzień.
Powiedz mi co zrobić mam, żeby
chłodną noc zamienić w ciepły sen.
Na chwilę zamknę oczy i czuję, jesteś tu.
Boję się je otworzyć, bo stracę Ciebie znów.,,”

„Czy to już jest koniec nas?
Nie ma Ciebie już kolejny dzień.
Powiedz mi co zrobić mam, żeby
chłodną noc zamienić w ciepły sen.
Na chwilę zamknę oczy i czuję, jesteś tu.
Boję się je otworzyć, bo stracę Ciebie znów…”

„Bo nie wątpiłem, że jesteś
Czekanie moje nie jest złudzeniem,
Że niedaleko gdzieś od Ciebie stoję
Z moją tęsknotą, nadzieją, pragnieniem…”

urodziny :(

Urodziny powinny być pełne radości a u mnie jakie? przepełnione smutkiem, żalem i samotnością. Zrobiony reset, wypite wina….poryczenie sobie, poużalanie się nad sobą, ale finał taki, że facet, który dla mnie zaczął wiele znaczyć napisał pa bo wymyślił sobie nie wiadomo jaką historią. Chiński telefon szlag trafił, wieszał się wieszał, aż nagle padł, raz po raz działa,ale dalej się wiesza, więc powrót do starocia, który okazało się, że ma baterię dziadoską i co chwila musi być podłączony do prądu. Tak się stało, że rozładował się nawet nie wiem kiedy….

Mówiłam, że może wyłącze telefon (chce być wówczas sama), robię tak często w urodziny, by nikt do mnie nie dzwonił, nie składał życzeń odnośnie zdrowia i miłości. Życzenie komuś kto jest sam miłości jest mało przyjemne w szczególności od osób, które są z kimś. Czasem gdyby nie to, że mam rodziców to kto wie…nie jestem dla nikogo więcej ważna…

Pojawiłeś się w moim życiu i zacząłeś układać je w jakimś tam sposób. Każda minuta z Tobą była cenna i teraz to że telefon był wyłączony przekreślasz wszystko? Nie ma tu logiki…Gdyby nie to, że jutro mam zastępstwo, chyba, że je odwołam o ile się da, bo duże braki kadrowe to bym pojechała do Ciebie…

Długo nie wypije wina, na dodatek dopadł mnie rozstrój żołądka. Po wlaniu w siebie procentów padłam jak betka, gdyby nie budzik to pewnie dalej bym spała. Dzwonię do Ciebie, ale odrzucasz połączenie…Tak cholernie boli, że znowu ryczę, tyle, że to nic nie da.

Byłam głupia myśląc, że może coś z tego będzie? Tak pragnęłam każdego spotkania, że teraz co mi przyszło? wspominać? nie chcę…chce znowu być obok Ciebie, a teraz to przede wszystkim chce Ciebie usłyszeć, jedyne czego teraz pragnę to byś odebrał ten cholerny telefon. Ozawa proszę Cię…za dużo dla mnie znaczysz bym miała odpuścić…

Jestem cała czerwona, spuchnięta od płaczu, zimno mi, mam dreszcze, żołądek mam ściśnięty …pewnie złapie mnie przeziębienie, ale trudno.

Chyba nie jest mi pisane być z kimś, słyszeć :dobrze, że jesteś, chciałbym robić to i owo….Czarne chmury nad moim życiem nadal wiszą, a ja ryczę i nie widzę w niczym sensu. Uciekłabym stąd, daleko…najchętniej do Ciebie, ale mnie nie chcesz, wyrzuciłeś mnie ze swojej głowy…nie zasługuje na Ciebie…a ja poważnie myślałam o tym by się stąd wynieść. Chciałam oszaleć…

a w sercu maj….

         Czekałam, liczyłam dni, nie było Cię i znowu czekałam, ale już się tak nie napalałam i powiedziałam sobie jak zobaczę to uwierzę :). Mówiłeś spokojnie, wierzyłam i wczoraj o tej porze byłeś….Widziałam jak wjeżdżałeś do garażu i w duchu powiedziałam sobie nareszcie. A potem podanie ręki, cmok w jeden policzek, cmok w drugi.Ciekawe jaka była reakcja innych….Czas mi się dłużył, aż wreszcie podjęłam decyzję, że wracam do domu.

          A tam….tajemnice alkowy niech pozostaną naszą tajemnicą, ale dodam tylko, że było warto czekać :). Jeden minus, że wszystko trwało tak krótko i niestety uroniłam łezkę na odchodne….

          Są chwile, że boję się…boję się tego że może to być chwilowe i skończy się bo cholerna odległość sprawi, że ktoś podda się. Wiem jedno….ja nie poddam się, bo czuję, że ta znajomość to coś więcej niż zwykłe poznanie…Niektóre słowa brzmią jak bajka np. te dotyczące dziecka.

Pomarzyć dobra rzecz, aczkolwiek pogodziłam się z faktem, że nie będę mamą. Nie wszystko można mieć. Tak samo jak mówienie, że szkoda, że nie poznaliśmy się 15 lat temu. Tak szkoda, ale wówczas nie byłoby dzieci, wspomnień, bajkowego ślubu, rozczarowań, zdrad, bólu, łez…Może taki scenariusz został napisany przez kogoś tam na górze.

           Myślę, że właśnie teraz jest ten czas, pozwolę sobie pomarzyć nasz czas. Może jestem w błędzie, ale jestem gotowa na podjęcie ryzyka, na dozę szaleństwa, na którą może nie byłoby mnie kiedyś stać . Czasem może trzeba podjąć decyzję, która może być drastyczna, ale warta przeżycia czegoś co może nigdy nie będzie miało miejsca. Gdyby znalazł się ktoś kto chciałby wywrócić moje dotychczasowe życie do góry nogami, nie powiedziałabym NIE.

Nie wiem co siedzi w Twojej głowie, ale moją zaprzątasz Ty. Pięknie któregoś razu powiedziałeś, że łatwo jest rozbudzić uczucia…robisz to, ale na ile skutecznie chcesz nie pytam, ale co będzie jak będziesz mi jeszcze bliższy? Jak poczuje  to coś?

Dobrej nocy.

Chyba nic mi nie pozostaje jak CARPE DIEM.

Niebo…szczerość…

Czasem patrząc w niebo można zobaczyć nie tylko chmury ale jasność którą sprowadza na nas przypadkowo poznana osoba. Tylko czy naszym życiem rządzą przypadki czy przeznaczenie? czy jeszcze coś innego…?

Mężczyźni…Ci bliscy mojemu sercu zjawiali się w moim życiu przez przypadek. Czyżby przypadek rządził moim życiem? Nie zastanawiałam się szczerze powiedziawszy. Może    i tak jest.

Jesteś obłoczkiem w szarej rzeczywistości, gwiazdką na wyciągnięcie ręki, blisko ale i tak daleko…Czasem odległość jest męcząca i tak jest teraz. Telefon to nie wszystko, brakuje kontaktu w cztery oczy, bliskości, porywu serca nie tylko w czasie rozmowy. Będąc blisko chce się słyszeć o tym, że fajnie byłoby być w ciąży. Temat odległy, ale dzięki Tobie bliższy i tylko nie zrozum mnie źle, ale chwilami to mnie przerasta, sprawia że się boję, ale druga część mnie mówi, że tego chcę.

Znamy się krótko, ale są chwile, że mam wrażenie, że znam Cię od dawna, odgadujesz moje myśli, pragnienia. Jesteś mi bliższy niż osoba z którą byłam i spędzałam czas w każdy weekend. Twoja troska o mnie jest cudowna. Z Tobą ma się ochotę góry przenosić.

Słowo odległość chce wykreślić ze słownika. Była chwila, że przeszo mi przez myśl, po licho pisałeś, po co się spotkaliśmy po to by teraz tęsknić? Może właśnie mamy tęsknić, przynajmniej póki co…. Ktoś powie, że porywy serca mogą być o usób młodych ,a guzik prawda. Ja mam tak teraz i nic na to nie poradzę, chcę być w siódmym niebie i tyle, kto mi zabroni?

Mamy trzy wyjścia? HM….przyjdzie czas, że na pewno  tym porozmawiamy ;) Teraz czekam na spotkanie, na bliskość, na dotyk, usta, słowa…

Pierwszy raz dano mi odczuć, że można być zazdrosym i to o mnie…Nie ma potrzeby, ale wiem, że moej słowa to może być za mało. To, że gdzieś jestem to nie znaczy, że kogoś podrywam, zagaduje itp. bo tak nie jest i nie było nigdy. To że gdzieś pojadę nie oznacza, że robię głupoty, które mogą sprawić komuś przykrość. Jak jestem z kimś to jestem w 100%, daję całą siebie.

Jestem szczera do bólu co może nie jest dobre, ale chce by bliska osoba wiedziałą gdzie byłam, co robiłam. Fakt, może być wkurzające i jest, że nie idzie się razem na piwo czy na ognisko, ale na chwilę obecną nic na to nie poradzimy. Wiem jedno, chcę Cie poznać bliżej, spędzić więcej niż kilka godzin, obudzić się rano, ale póki co mogę tylko o tym marzyć.

Ostatni obraz dotyczący Ciebie to jak stałeś za mną przy scenie….mam wrażenie, że dalej jesteś za mną. Myślę….

przeciąg

No i stało się…byłeś i było jak w 7 niebie…nie wiem czy tak chciałeś, czy miałeś takie oczekiwania, ale było dla mnie ciekawie i na pewno inaczej. Było to czego mi brakowało….było dużo czułości…

Stanęłam na głowie i pojechałam na imprezę. Nie żałuję, szkoda tylko, że nie mogłam siedzieć za kierownicą,ale daleko bym nie dojechała. Fatalne samopoczucie, ale jak dzwoniłeś było już lepiej, o niebo lepiej. Te krótkie chwile spędzone, może niby nic, a jednak wiele, siedzenie na ławce, stanie blisko siebie i usta w moich włosach. Miło było słyszeć, że mogłam stojąc w korku siedzieć obok Ciebie, nie powiedziałabym nie, ale może lepiej tak się stało, bo może byłbyś bardziej chory…długo będę sobie wyrzucać fakt iże Ciebie zaraziłam.

Dziwnie się czuję, nie umiem tego opisać. Zerkam na telefon, cieszę się jak budzisz mnie dzwoniąc…tylko boję się,że to się skończy…

Opis na gg „przemilczenia dzielą bardziej niż nieobecność” sprawił, że należy mówić to o czym się marzy, tak jak chciałeś, ale momentami boję się to robić, a czemu to wiadomo….To ,że Ciebie nie ma obok, nie znaczy, że nie ma Ciebie w sercu.