Ciągle coś….

Jasna cholera, czasem mam ochotę paść, ryczeć, krzyczeć…. nie być Zosią samosią i oprzeć się na czyimś ramieniu, usłyszeć będzie dobrze…ale niestety jest jak jest.
Muszę sama bujać się z kranem, bo osoba na której myślałam, że można liczyć odparła „zobaczymy”, eks, który się na tym zna nawet nie wpadnie na pomysł by przysłać pracownika….kolegi z pracy nie mam już chęci prosić aby znowu przyjeżdźał i próbował przepchać rurkę….
Sama muszę jechać na przegląd, iść do apteki po proszki czy zrobić sobie herbatę….żeby było mało znowu z kotem coś się dzieje…..jutro dopiero wet.
Nie ogarniam tego wszystkiego chwilami i niech nikt nie pisze i mówi, że inni mają większe problemy bo ja to wiem, ale to są moje problemy, głupie dla kogoś, ale dla mnie istotne.
Nie umiem patrzeć jak zwierze się męczy i ciężko mi wyobrazić sobie, że może jego nie być….i to nie tylko jego….moich bliskich….

oooo, sex, eks

      Dawno mnie tu nie było i w sumie miałam nic nie pisać, ale wyszło tak, że jednak coś tu naskrobię.

GRUDZIEŃ był i się zmył. Sylwester ponoć udany, osoby zadowolone ja troszkę mniej,ale złość już mi przeszła, było minęło nie ma co do tego wracać. Bolało jedynie, że 31.12 nie odebrał telefonu i jakieś enigmatyczne było szampańskiej zabawy.

Po powrocie spokalismy się spędzając upojnie czas tam gdzie nie powinniśmy. Klucz miał wrócić do moich rąk,ale ze względu na planowany urlop w górach nie wzięłam, ale za jakiś czas został oddany mimo, że prosiłam aby nie dawał, bo jak będę w szpitalu to dobrze by było by ktoś tutaj zaglądał.

Głupota moja czasem nie zna granic. Otóż zostawiłam w pudełku zaległą koszulkę ze zlotu a pod nią list, długi eleborat o tym co mogło być a nie było i że koszula nadal wisi w szafie i że jak zniknie to będzie oznaka że koniec na dobre. Podpytywanie w stylu czy rozmiar dobry nie przyniosły rezultatu…..widać tak miało być.

Mam luty….w piątek z Moniką zabalowałyśmy, książe wpadł na chwilę, w sumie prawie spałam….finał jak zawsze taki sam…..i cisza….

Głupie ktoś powie? Owszem…ale czasem dziwne decyzje człowiek podejmuje.

Za to spotkanie z eks zadziwiające. Miło było przeczytać po latach pociagasz mnie nadal wiec pewnie by mi bylo nieswojo na kawie tak jak u notariusza :)) fajnie dzis wygladalas.

Dziś jest kolejny dzień. Zrobiłam rachunek plusów i minusów swojego związku, znajomości….efekt taki, że brakuje mi jego.