niczym studnia bez dna….

Niby koniec, a jednak same zagadki.

Niespodzianki w postaci przyjazdu z pierogami, odwiedzenie w czasie delegacji, seks, nieprzespane noce i wiara, że będzie lepiej, ale nagle przychodzi chwila, że człowiek zastanawia się sam nad sobą i zadaje sobie tysiące pytań co i jak….

Niby wszystko w życiu ma sens, aczkolwiek czasami mam wrażenie, że kłody sypią się pod nogi pewnych osób, moje nogi….szczególnie jedną, która nie wiele brakowałoby a byłaby w gipsie.

Zrozumieć tok rozumowania faceta to tak jak zajść w ciąże bez zapłodnienia.

Skoro mówi się, mam kogoś to chyba nie przyjeżdża się z mandarynkami i nie zostaje się na noc…..a może lepiej nie myśleć co i jak tylko czekać? ale też na co? na cud….one nie mają miejsca w moim życiu.

Niedługo Sylwester – na pewno będzie inny niż zawsze bo organizuję go i będę go spędzać z wariatami. Szkoda tylko, że niektórzy chłopacy nie pojadą,ale pewne jest jedno będzie śmiesznie na maksa jak za każdym razem jak się spotykamy…..szkoda tylko, że bez Ciebie….

SHADOW – to do Ciebie. Zaskoczył mnie Twój wpis…..bardzo. Ja nie wracam do przeszłości wbrew temu co piszesz. Pojawiłeś się nagle w moim życiu i zniknąłeś w sumie bez słowa opowiadając jakąś bajeczkę. Powodzenia życzę. Ciekawe czemu utaiłeś, że masz dziecko….