no to się porobiło….

Ostatni tydzień mega do bani.
Pan był w niedziele, zrobił smaczny obiad, prócz tego dostałam prezent ku mojemu zaskoczeniu. Niestety nie zapytałam się o to co miałam….ale kolejne dni pokazały, że chyba nie ma potrzeby.

Z moimi czterema łapami źle, codziennie chodzimy do weterynarza i walczymy; dziś chyba będzie kroplówka mimo, że polepszyło się.

Facet wie, że z kotem nie jest dobrze. Raz zapytał się na GG i od środy cisza.
ja już nie daję rady….płakać mi się chce z bezsilności.
Teraz też wiem, że nie mogę na niego liczyć.
Boli,tak bardzo boli, ale teraz priorytetem jest kot.