24.05 i takie tam frazesy…

Życzenia od byłego i to pierwsze tego dnia. SZOK.

Niestety obecny partner – matko jak to brzmi, nie wie, że mam dziś urodziny i jak to nie raz powtarzał nie ma głowy do pamiętania dat i nie jedna osoba była na niego zła, że nie otrzymała życzeń. Ja robiłam jakieś aluzje, ale niestety jak każdy facet z domyślnością jest kiepsko.

Ostatnie dni były dość interesujące. Wypad na Mazury, poznanie kolejnych znajomych. Miło.

Najgorsze to ból po zabiegu chirurgicznym – na samą myśl wszystko mnie boli. ale nie ma co wspominać tego co było tylko cieszysz się chwilą obecną. W niedzielę ból był taki, że z niemocy poryczałam się jak wyszedł. Po chwili zadzwoniłam z info iż jadę na ostry dyżur i że dam sobie radę. Oczekiwałam tylko jednego; usłyszenia, że za chwilę po ciebie będę a nie, że spotkamy się w szpitalu. Finał był taki, że przyjechał. Prawda jest taka, że jak był na miejscu to trzeba było jechać, a nie po tym jak wyszedł, ale jak człowieka boli że tramal nie pomaga to o trzeźwym myśleniu nie ma mowy.

Przykre jest spędzać urodziny samej. Wysłałam smsa o takiej treści i co mnie spotkało? SMS w formie życzeń. Cóż zawiodłam się, byłam pewna, że na więcej jego stać. Nie odpisałam, szkoda słów. Ciekawe jak dalej wieczór będzie wyglądał.

Nie podoba mi się też to, że ustalone zostało swego czasu iż nie zadajemy sobie żadnych pytań. Czas to zmienić i coś mi się zdaje, że z tą zmianą może wiązać się koniec znajomości. Chciałam czekać z całą rozmową do końca czerwca, ale coś mi się zdaje, że musi ona nastąpi szybciej.

Ciągle po głowie chodzą mi słowa „nic od ciebie nie oczekuje”.

Chwilami mam ochotę powiedzieć, nie pasujemy do siebie, ale wiem, że to nie prawda, ale nie chcę też męczyć się w związku, być ograniczaną itd. co prawda do tej pory nie miało to miejsca, ale są chwile, że boję się.

MYŚLĘ O TOBIE

Jakieś schizy mam dziś, a wszystko po usłyszeniu, że będę coś tam robić w garażu. To było jednoznaczne gdzie jest – wściekłam się. Dałam chyba odczuć w rozmowie, ale przypuszczam, że nie wyczuł tego, w końcu faceci są mało domyślni, aczkolwiek TEN FACET wyjątkowo wyczuwa jak coś jest nie tak….

Powiedziałam sobie, że dzisiaj troszkę pomilczę, co by nie było, że narzucam się lub nie daj Boże osaczam.

Zadzwonił,ale głos poddenerwowany miał, gdyż jak się okazało dzwoniła Baba i za chwile będą ze sobą rozmawiać i dzwoni do mnie poinformować, że zadzwoni jutro, chyba, że będzie wszystko ok to dzisiaj i na koniec ku mojemu zaskoczeniu odparł „myślę o tobie”.

Ciepło zrobiło mi się na sercu.

Nie zmienia faktu, że jestem lekko poddenerwowana, ale mam nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze.

Chciałabym by był już po…

Oj dzieje się dzieje

Dalsze szukanie architekta – efekt taki, trzeba będzie przeprosić się z Panią Z; czasami tak bywa :)

Etap drugi – poznałam rodziców. Zero spięcia, luz, jednym słowem sympatycznie. Spotkanie na działce – w trakcie jazdy zorientowałam się, że tam są; przed wjechaniem na działkę padły słowa „a….będą ,moi rodzice”, na co ja odparłam, że domyśliłam się.

Etap trzeci – kolejne spotkanie na działce tym razem połączone grabieniem i grilem – miło;)

Etap czwarty- miała być majówka, ale nic z niej nie wyszło i nigdzie nie pojechaliśmy. Był małe zgrzyty -znów problem – kobieta i imieniu A. Czasami mam wrażenie zapytać się czy coś ich kiedyś łączyło, bo jak dla mnie to wszystko jest bardzo dziwne, chwilami nie daje mi spokoju, ale lepiej za dużo nie myśleć, co by nie usłyszeć, że mam jakieś chore jazdy i że problem jest ze mną.

Etap piąty – poznałam kolejnych znajomych – czas spędzony miło. Ciekawe kiedy poznam kolejne.

Etap szósty – są chwile, że chcę powiedzieć kocham cię, ale coś mnie jeszcze blokuje, bo to, że zakochałam się i to już wie jest wiadome.

Etap siódmy – facet słucha co się do niego mówi :)

Etap ósmy – kiepsko z kasą u mnie.

Etap dziewiąty – niedługo urodziny, brak powodów do radości.

Etap dziesiąty – czekam na rozwód.