?

W sobotę napisałam smsa. Odpisał ku mojemu zdziwieniu, że myśli o mnie, ale czy jest ok to zależy tylko ode mnie. Spotkaliśmy się na chwilę. W ramach dnia kobiet dostałam wino, nie dość, że moje ulubione różowe, półwytrawne to jeszcze z etykietką na której jest kot.

Powiedział co leży mu na sercu, prawda bolała….

Niedziela wspólna, ale jakaś dziwna, obca. Obiad, oglądanie telewizji.

Chciałam przytulić się, ale nie potrafiłam, coś mnie blokowało, nie chciałam by zostało to odebrane w formie moich przeprosin bo takich intencji nie miałam.

Jak to powiedział: zaczynamy od nowa…Ja wiem, że chcę, ale czy on jest tego na 100% pewny nie mam pojęcia..nie pytam…cieszę się, że jest.

Miłe uczucie jak wziął mnie za rękę i poszliśmy przytulić się…

Dzień Kobiet-zmieniło wszystko…

Cisza, telefon milczy, wyglądam przez okno…ale co tam w porównaniu do diagnozy – nowotwór macicy, niezłośliwy, trzeba obserwować…A kilka dni temu miałam telefon z firmy ubezpieczeniowej czy nie chciałabym podpisać polisy dotyczącej chorób kobiecych.

Nie mam siły płakać…nie mam na nic siły, jakoś żyć mi się nie chce…nawet nie martwi mnie to, że auto strzeliło focha.

Nie życzę nikomu takiego dnia kobiet….czas na sen….dobrze, że ktoś wymyślił tabletki na spanie…

Od dziś nic nie będzie już takie jak było.

radość z życia…gdy z niecierpliwością czekam na kolejne spotkanie..

owszem, czekam, ale teraz to na jakiś znak od mojego Słońca. Załatwiłam to co miałam, wysłałam PIT i nie zdążyłam odebrać od Ciebie telefonu i a potem Ty nie odbierałeś. Dlaczego? Przeprosiłam, wiem, że słowa to za mało, ale przecież nic nie zmienię.Chyba bez sensu żegnać się po czymś takim…chcemy domu naszego i nie tylko.

Czekam aż się odezwiesz, patrzenie na telefon wykańcza mnie. Kupiłam Ci coś…leży na Twojej półce…nie umiem nie myśleć o Tobie, jesteś dla mnie kimś ważnym i może gdybyś był wolny to….hm….tia, szalone myśli przychodzą mi do głowy.

O jedno słowo za dużo…

Gdzie ja ma czasem mam głowę, jakaś masakra.

Wczorajszy dzień wesoły, radosny mimo, że zmarzłam i przeziębiłam się (w gardle drapie, temperatura – teraz cierpię, ale cóż), ale za to byłam geodetą w super tandemie :), przepyszna pizza i fajny wieczór i czas do godziny 15tej do chwili jak powiedziałam, że jak chcesz spać to możesz u siebie…Szybko pożałowałam tych słów. Zerwałeś się jakbyś siedział na szpilce…Przeprosiłam,ale co z tego. Nie było sensu tłumaczyć, że jestem zła bo nie mogę zrzucić smsów do kompa, że szarlotka nie wyszła, że nie miałam siły zrobić na śniadanie czegoś innego niż zwykłe kanapki (powód kiepsko się czułam) że foty z pracy nie chcą wysłać się na serwer, że boli mnie gardło i źle się czuję, że miałam nadzieję, że zrobi obiad….że boję się, że odzyskanie długo nie będzie takie łatwe, że niespodzianka którą zaplanowałam nie wypali bo jakiś pajac nie odpisuje w pewnej sprawie, że dziwnie mi będzie zawozić pismo do sądu,ale zrobię tak jak obiecałam. JAKOŚ WSZYSTKO POD GÓRKĘ. Naprawdę nie chciała tak powiedzieć i tak nie myślałam….chciałam byś położył się w łóżku wcześniej,ale nie chciałeś. Ja może za dużo chce, za dużo myślę? Może faktycznie brak mi piątej klepki?

Słońce – przepraszam !!!! spaprałam Tobie popołudnie, ale może nie myślisz o tym tak jak ja teraz….masz się czym zająć, przygotować do wyjazdu.