Ufff

Śpieszyłam się i przejechała zjazd…wrrr….potem 5 minut stałam pod drzwiami co by mnie do Ciebie wpuścili…
Udało się. Ręce i nogi trzęsły mi się. Dobrze, że miła pani pomogła mi się ubrać.

Pierwszy i mam nadzieje, że ostatni raz byłam w takim miejscu.
Dobrze było Cię widzieć…tak mocno ściskałeś mi rękę…

Poczułam się ważna dla Ciebie…

Czekam na kolejne spotkanie…

Jestem spokojniejsza…

szok

10 października sprawił, że moje problemy są niczym przy tym co się dowiedziałam.
Prawda taka, że przypuszczałam, że coś może być nie tak, ale nie to co usłyszałam.
Pewnie myślałeś, że powiem :trzymaj się, ale ja powiedziałam, że chcę być przy Tobie i na pewno nie powiedziałam tego z litości.
Tak się czasem zastanawiam po co mi powiedziałeś, albo może po co się ze mną spotykałeś skoro nie chodzi tylko o sex? Wówczas mogłabym sobie jakoś nasze spotkania wyjaśnić….
Byłeś uczciwy wobec mnie od samego początku, ale pominąłeś jedną, bardzo istotną rzecz….nie mówię, że miałeś powiedzieć w chwili jak się spotkaliśmy, ale może po jakimś czasie? Nie wiem, nie jest to istotne w tej chwili.
Powiedziałam, że jestem i będę…wiem, śmiesznie to brzmi, że na dobre i na złe, ale tak…chcę o ile TY będziesz chciał, a skoro przeczytałeś list i nadal chcesz mnie widzieć, to wiem, że nie jestem Ci obojętna, chyba, że sobie coś uroiłam.

Uhm…

Kolejny weekend spędzony razem, wspólne noce w tygodniu. Brakuje mi tego.
Nie wiem co w Tobie jest, ale dzięki Tobie czuję spokój wewnętrzny i pewność, że to co mówisz jest prawdą.
Cenię sobie, że nie ma między nami niedomówień, to jest dla mnie ważne po tym jak zawiodłam się na poprzednich facetach,
którzy mówili rzeczy bez pokrycia, mówili dużo co nie miało przełożenia na życie codzienne, lub zapominali powiedzieć, że mają żonę i mówili, że kochają i że rozwód to kwestia czasu.
 
Pojawiłeś się w momencie kiedy wypadek z nogą sprawił, że mogłam zweryfikować znajomych. Pisząc maile nie przyszło mi do głowy, że spotkamy się i że znajomośc zaprowadzi nas do tego momentu w którym jesteśmy.
 
Byłeś pewny, że nie pojadę nad morze, a ja doszłam do wniosku, że postawię wszystko na jedną kartę. Nie miałam nic do stracenia. Byłam sama, co nie oznacza, że rozpaczliwie kogoś szukałam bo tak nie było.
 
Jesteś i chce abyś był. Chcę się z Tobią dzielić swoimi problemami i liczyć na wsparcie, a w zamian dam Ci to samo i jeszcze więcej.
 
Ktoś powie, że to tylko słowa, ale daj szanse, a przekonasz się, że mają one pokrycie i jak to sam mówisz również moje słowo jest droższe od pieniędzy.
 
                Właśnie; EX ciśnie….boję się, ale przy Twoim wsparciu może być tylko dobrze.
 
Czekam na kolejne spotkanie.
 
I te Twoje miłe smsy z wyjazdów…uhm..