faceci co się zwierzakami

Mówi się, że faceci to świnie, a ja dodam,że osły i psy oooooo tak, niestety, ale jednak wierzę, że są wyjątki i nie każdemu facetowi należy wylać kubeł zimnej wody na głowę.

Problem może polega na tym, że na siłę próbuję zrozumieć tok rozumowania faceta, ale powiedziałam sobie, że to już koniec. Faceta nie da się zrozumieć – wy z kolei powiecie to samo o nas….
Nie rozumiem osób, które mówią, że coś zrobią po czym mija długi okres czasu a czyn nie został wdrożony. To po cholerę mówić? Obiecanki cacanki a głupiemu radość, tylko, że to ja robię z siebie tą głupią.

Nie wierzę niestety w dobre intencje niektórych osób i już to się nie zmieni – cudów nie ma, przynajmniej ja w nie nie wierzę, już nie….Zbyt długo byłam robiona w konia….

Nauczkę mam – nic nikomu nie pożyczać….i to tyle.

Gdzie ci mężczyźni?

Gdzie ci mężczyźni no gdzie?
 
Sami jacyś pokręceni. Banda kolesi, panowie -dzieciaki, osoby co nie wiedzą co chcą lub wiedzą, ale boją się. Pytanie tylko czego? a może kogo?
Wolni, ale małolaty – koleś o 10 lat młodszy? student? yyyyyyy……..jakoś to nie moja bajka; wolni - niewiedzący co chcą, szukający kucharki, kochanki, pielęgniarki, wolni, ale poszukujący ideału, żonaci bez obrączki (domyśl się, że ma żonę…hehehe tylko jak? – nie mam patentu póki co), żonaci z obrączką – nie dziękuję, mimo jak to mówi moja koleżanka, każdy wagonik można odłączyć – odpada, mnie odłączono i jakoś wywarło to na moje życie cholerny wpływ; mężczyźni wolni w wieku 50 plus, znów nie moja bajka. Tak źle i tak nie dobrze…
 
Gorzej jak poznasz faceta, który zawróci w głowie, ale nagle spada na ciebie niczym grom z jasnego nieba info – no wiesz mam żonę, dzieci, kredyty i dobrze, że jesteś, ale….
No właśnie….co wówczas? męczysz się i albo mówisz daj spokój lub brniesz w znajomość; ale co wówczas jeśli przysłowiowy Kowalski nie kocha żony? Hm…to już inna inszość….której odpowiedzi nie poznam.
 
Co mnie wnerwia w ostatnim czasie? Słowa, które nie mają przełożenia na życie codzienne. Nie ma nic gorszego niż bycie robionym w balona. Ot tyle…

Tak bym chciała powiedzieć te dwa magiczne słowa ;)

Chyba byłam maskotką dla niektórych osób.

Marzenie – kolejne urodziny spędzić z kimś kto niczego nie boi się.