Wiara w ludzi…

Dzisiaj umarła wiara w ludzi, w szczególności w jedną osobę. To co zrobił EKS to jednym słowem wbicie noża w moje serce.

Jutro się z nim widzę. Co czuję? Wściekłość, nienawiść i chęć wykrzyczenia wszystkiego, ale muszę być opanowana i nic nie dać po sobie poznać, że coś jest nie halo.
Serce zabije szybciej? Wątpię; nie widziałam go kilka lat. Jedno jest pewne nie czuję nic do niego prócz rozczarowania.

Kolejne dni będą cholerne ciężkie, najgorsze, że jest się z tym całym bajzlem samemu i nawet rodzicom nie mogę nic powiedzieć, bo jeszcze tata dostanie zawału.

Od godziny 9tej jestem w rozsypce, ręce mi się trzęsą, znów pojawił się nerwoból. Wykończę się i to na własne życzenie.

Kiedy pojawi się ktoś w moim życiu i będzie miał dobre intencje?

Nie wierzę nikomu i nie ufam.


Marzenia runęły, urlopu nie będzie, remontu nie będzie, łóżka do sypialni nie będzie….auta też nie będzie, będzie w bijanie zębów w ścianę i kwiczenie….

Czas do pracy. Mam nadzieję, że nikt nie będzie pytał się co mi jest, oby….
  

2012

Nie było mnie tutaj kilka miesięcy…nie miałam potrzeby…Tyle się wydarzyło,że nie da się tego opisać. Niestety mało pozytywnych rzeczy.
 
Stałam dzisiaj na mostku i mokłam…to niby takie katharsis, ale czy coś da? czas zrobi swoje…ale jedno jest pewne, że w chwili kiedy mokłam, kiedy krople deszczu spływały mi po twarzy splatając się w warkocz ze łzami było mi dobrze; było bo ból nadal gości w sercu, a jest jeszcze silniejszy z faktu, że sprawił mi go EKS.
 
Jedyne co mi pozostaje to nie myśleć w tej chwili i wyjaśnić sprawę w najbliższym czasie. Jedno jest pewne, po rozstaniu z osobą, którą kochało się całym sercem nie można być już w relacjach przyjacielskich….takich rzeczy jak ta która miała miejsce nie robi się kogoś kogo kochało się…a jak widać stało się inaczej. Wczorajsze wydarzenia sprawiły, że miałam ochotę krzyczeć z niemocy….z bezsilności, że stało się to co się stało.
Czekam na poniedziałek celem wyjaśnienia….ale coś mi  głowie mówi, że to nie był błąd, że to mściwość, zazdrość kieruje niektórymi osobami.
 
 
Szkoda, że marzenia nie spełnianią się. Mam jedno na obecną chwilę – wygrać w totka i to nie jakąś dużą kasę, ale tyle aby noce były spokojne.
Pomarzyć dobra rzecz to jest pewne.
 
Boję się iśc na pocztę odebrać list; boję się, że przegrałam, przeraża mnie świadomość poniesionej porażki….są chwile, że nie wierzę w sprawiedliwość.
 
„Agent” nie odbiera telefonu, na smsa też nie odpisał a ja tylko chcę z powrotem to co było moje. Hm…czyżbym miała udać się i osobiście wyegzekwować to co mi się należy? Na chwilę obecną nie jest to możliwe.
 
Nie chcę wierzyć, że mam pecha do ludzi, ale ostatni splot wydarzeń sprawia, że w to uwierzę, a tego bym nie chciała.
Gdzie jest współczucie innych osób, empatia i chęć pomocy nie mówiąc już o sprawiedliwości…
 
 
 
 
Po długim czasie zrobiłam to….nie żałuję. Czy jest mi z tym lepiej? Tak. Co dalej będzie? Nie mam pojęcia. Jedno jest pewne, życie toczy się dalej i nie oczekuję, że będą fajerwerki chociaż chciałabym aby zła passa odwróciła się, do licha w końcu wiosna idzie.
 
„No powiem tak …. Ze nie wiem co powiedziec” - hm czasem lepiej nic nie mówić…..tylko coś zrobić. Mówić można wiele, ale słowa często nie mają przełożenia na życie, a wg. mnie powinny iść w parze niczym rodzeństwo siamskie.