nadzieje…

        Człowiek ma zawsze nadzieję, że spotka w swoim życiu bliską sobie osobę i kiedy tak się dzieje jest w siódmym niebie, ale byłoby zbyt prosto gdyby kłody nie pojawiły się pod nogami. Ktoś lub coś np. odległość staje na przeszkodzie i wówczas czar pryska niczym bańka mydlana.
Gdzie są mężczyźni z naszych snów? W moich snach ich nie było, podobnie jak księcia na białym rumaku.
        Facet nie ma być snem, marzeniem, ma być rzeczywistością, facetem z krwi i kości, a nie fantazją, kimś do kogo wzdycha się.
        Szkoda życia na snucie marzeń o idealnym facecie bo takiego nie ma, podobnie jak my nie będziemy idealni, ale ja się pytam gdzie są faceci z jajami dla których ważna jest bliskość drugiej osoby, szacunek, zrozumienie, wsparcie, rodzina, wspólne dzielenie pasji itp. itd.
Gdzie? Czekam na swój sposób z nadzieją, że coś jednak zmieni się w szarym uczuciowym życiu gdyż kochanie na odległość w pewnym wieku do niczego nie prowadzi, podobnie jak nadzieja, że ktoś podejmie jakąś tam decyzję…

        Już czas mieć rodzinę, dziecko…:)

Czasem szkoda, że pewne osoby poznajemy zbyt późno…a może właśnie o to chodzi, że zostajemy wystawieni na próbę.

Chora…

Dopadło mnie przeziębienie, jak ja tego nie cierpię i właśnie w takich chwilach przydałaby się bliska osoba, która tak jak to było rok temu wcisnęła mnie do łóżka, zaaplikowała leki i pilnowała abym odpoczywała i zdrowiała.
        To było i nie wróci…do dziś zachodzę w głowę dlaczego mail pozostał bez odpowiedzi, dlaczego nie padły żadne konkretne słowa. Nie zasłużyłam sobie na nie? Kolejny miesiąc czekam na wyjaśnienie, ale widać za oceanem niektórzy zapominają co mówili kiedyś np. na temat przyjaźni. Cóż…życie toczy się dalej i nic innego nie pozostało jak nie rozmyślać tylko zamknąć ten rozdział, mimo, że wspomnienia wracają.

        Gdzie się podziała szczerość, prawdomówność? Czy ja chcę od ludzi zbyt wiele? Jestem z innej bajki? A może to prawdą jest, że jestem za dobra? Ale walczyć z samym sobą to nie ma sensu, bycie sobą jest podstawą i tego będę się zawsze trzymać, a jeśli komuś się nie podoba to już nie moje zmartwienie.

       No nic, pora iść dalej spać, tym bardziej, że pobudka za 2 godziny…może jutro będzie lepiej

Do bani

Nie ma nic gorszego niż być robionym w konia przez bliską osobę. Jak zwykle nie zmienię zdania, że można liczyć tylko na siebie i wierzyć można tylko sobie.

Po co ludzie mówią, że coś zrobią jak nie mają takiego zamiaru? Po co mydlą komuś oczy mówiąc kocham, jesteś najwspanialsza, chciałbym z tobą być, przyjadę, pójdziemy do kina, ale tego nie robią …….bo jest jakieś A L E.
Dlaczego ludzie sami siebie oszukują? Spotykam się z tym każdego dnia i powoli przestaję wierzyć w dobre intencje ludzi. Każdy dba o swój tyłek i w nosie ma innych uczucia.

Idę na Walkaton (wspomnienia z zeszłego roku wracają tylko nie wiadomo po jakiego diabła – ja już z czyjejś pamięci zostałam wymazana na dobre) mimo, że padam na pysk. 9 godzin w pracy w takich warunkach każdego chyba by dobił. Łeb mi pęka, ale spacerując chcę pomóc innym….

Weekend

          Czasem coś miłego spotyka mnie na drodze….W pracy totalna porażka z grafikiem, zero uczciwości w stosunku do pracowników, ale kij im w oko. Co mnie nie zabije to mnie wzmocni i płaszczyć nie mam się zamiaru.

           Piątek rewelacyjny – mecz piłki nożnej sprawił, że jeszcze nie raz odwiedzę Pepsi Arenę. Towarzystwo kibiców świetne, aż chciało się dopingować facetów, którzy udawali chwilami, że są zawodowymi piłkarzami.

          Dzisiaj z kolei festiwal Kulmixtura na którym objadłam się (kuchnia żydowska, indyjska, bałkańska). Pobębniłam przez chwilę, wysłuchałam kilku koncertów itp. Największy minus to bycie samemu, ale cóż, nie wszystko można mieć od życia.

          Za tydzień Walkaton tym razem w pojedynkę; w sumie rok temu nie wiele brakowało a też bym była sama, ale stało się jednak inaczej :) Teraz Ciebie nie ma…jesteś daleko, ale ja mam wrażenie, że jest jednak inaczej. Nie przekonam się, bo zerwałeś kontakt, a ja nie będę pisać bo po co?

       
          Jak się uda to ruszę z malowaniem pokoju.  

         Czy kiedyś będę mogła na kogoś liczyć w 100%? Optymistką jestem – wiem.

         Zakochałam się…tylko pytanie czy brytek też by się zakochała. Póki co marzenie….Balijski i mau….chyba sobie książkę kupię…