Wspomnienie ubiegłego roku.

Najgorsze są pytania, które zadają bliscy i nie wie się co powiedzieć nie znajać na dobrą sprawę samemu odpowiedzi.

Jakoś zebrał się rodzinie na wspominki dotyczące zeszłego roku i naszego przyjazdu na rodzinną imprezę.

Pytania: co u niego słychać, nic nie mówisz….a ja sobie myślę, co mam mówić jak nic nie wiem. Odparłam zdawkowo: wyjechał na rok na stypendium i myślałam, że będzie po rozmowie, ale byłam w błedzie bo mama drążyła temat, którego unikałam niczym diabeł wody święconej. Sama nie wiele wiem.

Wydawało mi się, że już po temacie, ale gdzie tam, tatę naszło i wziął mnie w ogień pytań.
Odpowiedziałam to samo: wybył i pewnie już nie wróci (z żalem w duchu to wypowiedziałam, ale pewnie tak będzie – przecież ja nie mogę mieć szczęścia ;( ). Tata się pytał, czy to związane z pracą i że pewnie tak i tym podobne rzeczy. Pytania co z jego autem, mieszkaniem itp. A ja co? Udawałam głuchą jak pień. Co tu mówić jak się nic nie wie? 

Jeszcze teraz słyszę jaki to miał fajny samochód itp. Było…nie wróci, boli….wspomnienia wracają niczym bumerang. 

Pora iść spać. Kolejny dzień będzie lekarstwem na dzisiejszy… 

 

UPDATE

Prawie padłam trupem jak ojciec powiedział ” kupiłbym Lwa” od niego, bo super ma ten samochód; odparłam, że tata pewnie będzie jeździć.

Reset

        Szkoda, że nie da się wykonać resetu człowieka, jego myśli, uczuć może wówczas wszystko byłoby łatwiejsze.

Wszystko to marzenie, ucieczka przed tym co było. Prawda jednak jest tak, że z każdego związku, „z związku” ( taki zapis z tego względu, że czasem nie wiadomo jak daną znajomość określić)  uczymy się czegoś. Innego patrzenia na świat, empatii w stosunku do innych osób. Nasz umysł dostaje nową energię z której możemy czerpać to co było dobre, to czego nauczyliśmy się dzięki przebywaniu z drugą osobą.

             Co to może być? Banalnie może to zabrzmi, ale może to być równie dobrze poznanie nowego przepisu kulinarnego jak również zajrzenie wewnątrz siebie, które dzięki drugiej osobie sprawi, że odkryjemy siebie na nowo, uporamy się z demonami przeszłości i sprawi, że na świat znów będzie chciało się patrzeć w pozytywnym świetle i dzielić smutki, radości z osobą, która przemieniła nasz środek.
             Czasem ulega się iluzji,wierze w lepsze jutro, w człowieka, który wydawało się, że mógł być tym właściwym, ale po jakiś czasie dociera do nas, że nie liczył się z nami;aczkolwiek chce być w błędzie i nie mam zamiaru rozstrzygać tej kwestii bo to nic nie da. Przykre, że zamilkł nie chcąc wyraźnie dać do zrozumienia „spadaj mała”.
Wierzę mimo to w dobroć drugiej osoby, szczerość, zaufanie, elementy, które są filarem dobrego, partnerskiego związku.

 Co przyniosą kolejne dni, miesiące nie wiadomo, czas pokaże, ale jedno wiem, warto czekać na właściwego faceta.

     Nie chciałabym aby od mojej pracy było zależne czy ktoś będzie pracować czy nie, ale czasem brak wiedzy, kompetencji ze strony ludzi doprowadza mnie do szewskiej pasji.

      Mam dość placówek gdzie czas oczekiwania na załatwienie sprawy trwa prawie dwie godziny. Czuję się jak policjant, który czeka aby wymierzyć odpowiednią karę.

A właśnie….służby mundurowe dobrały się mi do…portfela. Przyszło sobie pisemko jak niby nigdy nic celem uiszczenia mandatu, bo jak nie to pan komornik zapuka do drzwi. Szybka wpłata i do widzenia, aczkolwiek z radością nie płaciłam, tym bardziej, że tyle ludzi łamało ten zakaz. Żeby było śmiesznie teraz na legalu można tamtędy jechać, ale cóż było minęło.

     Nie wiedziałam, że mój fryz może wzbudzać u starszych pań w tramwaju szok, przecież nie mam białych włosów i irokeza? :D


      Czas spać – uffff…praca zakończona, całe szczęście, że paragon uratował mi życie.

Lubię zasypiać jak krople deszczu wystukuję muzyką na moim parapecie.

Nic mnie jutro nie obudzi. Telefon będzie milczeć, odgłos walizki również mnie nie zbudzi, będę śnić do oporu.


      

Brak powodów do mruczenia….

Ile smutku i bólu można opowiedzieć w ciągu niespełna kilka minut rozmowy?

Wiele..ale chyba nie ma co zadręczać się, że zrobiło się coś źle, bo to może doprowadzić tylko do obłędu, a to do niczego nie jest mi przecież potrzebne.

Cisza…nie lubię jej, ale muszę polubić….
ona boli bardziej niż słowa jesteś do niczego i takie tam.

Dobrze, że mam pracę (robię to na co czekałam), wpadłam w wir i nie myślę; chwilami wspominam jak dziś i to na dodatek z uśmiechem na twarzy podczas oglądania filmu wylegując się w wannie.

UPDATE

Dzień na leżenie w łóżku. Dobra książka, herbata w dużej ilości w dzbanku i wspomnienia, które pojawiają się niczym bumerang w najmniej odpowiednich chwilach, ale to zasługa pogody.
          W sumie może jest powód do mruczenia…przyszłość…