święto

        Są czasem takie dni, że człowiek chciałby zapaść się pod ziemię. Takim dniem są własne urodziny. Dziwne? Może, aczkolwiek prawdziwe w moim wydaniu musi to być nad wyraz wyjątkowe.
Nieszczere życzenia, albo ja mam wrażenie, że innych intencji względem mnie są złe – jakoś nie sprawiły uśmiechu na mojej twarzy. Za to życzenia od forumowiczów owszem.
 
        Smutne jest to jak bliska osoba mówi, że zadzwoni, ale tego nie robi – chyba należy to zaakceptować, kolejna osoba, która twierdziła, że zależy jej milczy kolejne dni…
Wniosek taki – dać sobie spokój i od dziś zacząć nowy etap…
Każdy coś obiecuje i na obietnicach się kończy.
Dla mnie czarne jest czarne, mówisz – musimy się spotkać to zróbmy to, a nie olewajmy tematu.
A może ja chcę za dużo?
Ależ nie…chcę szczerości, otwartości, a to chyba nie jest dużo.
Być samemu we własne urodziny jest w sumie śmieszne, ale z drugiej strony smutne i w głowie rodzą się pytania dlaczego tak jest. Znajomi niby są, ale jak przychodzi co do czego to nikt nie ma czasu się spotkać i jedynym kompanem zostaje telewizor, książka lub net i oczywiście ukochane cztery łapy, które są dobre na smutki i radości :)
 
Tak więc życzę sobie wielu radosnych dni, zmiany pracy, zdrowia i uśmiechu na twarzy :)
 

Kiedy miłość umiera, pomaga tylko prawda…

Ból po rozstaniu lub po zakończonej miłości jest nieodłącznym atrybutem naszego życia, naszej miłości.

Nie ma nic gorszego niż obwinianie siebie, to do niczego dobrego nie prowadzi tylko nasze psyche na tym cierpi, ale o tym uzmysławia sobie człowiek dopiero po jakimś czasie.
          Kluczowe jest to, że z każdego związku czerpiemy coś pozytywnego, coś dzięki czemu możemy być silniejsi; stajemy się bogatsi w doświadczenia zarówno dobre jak i te złe.
          Życie uczy nas pokory i w pewnym okresie życia człowiek nie czeka już na fajerwerki, puste obietnice nie robią już na mnie wrażenia….
Na samą myśl jak przypomnę sobie co kto mi obiecałam śmieję się z siebie, że byłam naiwna niczym mała dziewczynka, która wierzy w królewiczów wiedząc, że w życiu realnym ich nie ma.

Nikt nie przeprowadzi się dla mnie, nikt nie zostawi żony, nikt dla nikogo nie chce się poświęcać więc dlatego każdy woli żyć z kimś, ale jednocześnie obok…
         
            Miał być koniec świata ;), ale życie toczy się dalej. Nie wygrałam w totka, nie poznałam faceta, Enigma nie zadzwonił, ale coś czuję w kościach, że odezwie się w momencie jak ja już nie będę czekać na telefon  – a czy ja jeszcze czekam? To moja słodka tajemnica….

Jedyne na co czekam na możliwość poznania szczerej osoby, której będę mogła zaufać w 100%, być pewną tego, że jest a nie mówi, że będzie.
Jeśli ktoś chce mnie odkładać na potem to niech tego nie robi, bo potem mnie już nie będzie….
Chciałam zmienić swoje życie dla drugiej osoby, ale stało się inaczej, może i dobrze, nie żałuję niczego…mam wrażenie, że nic nas nie łączyło poza moimi marzeniami o tym czego nie ma.

           Ja już nie tęsknię za Tobą każdej nocy….ja nie wiem czy umiem tęsknić….

Czekam na burzę…, a teraz upajam się widokiem chmur, które swoim kształtem przypominaj mi góry…

  

życie to jedna niewiadoma

Złap mnie za dłoń , pobiegnijmy w jakieś miejsce , gdzie liczy się tylko cisza,
Ty i ja….


Kim będziesz? Skąd się weźmiesz i jak zawładniesz moim sercem?

Czasem w życiu jest tak, że nie szukamy trudnych spraw, ale one same do nas przychodzą…podobnie jest z miłością. Miłość może „dopaść” nas w każdym wieku…ale kiedy mi się to przydarzy? Są chwile, że mam wrażenie, że jest we mnie jakiś defekt, coś co sprawia, że nikt nie chce przy mnie być.
Z drugiej strony być z kimś dla bycia, bo wypada, bo ma się ileś tam lat i czas założyć rodzinę nie odpowiada mi.

Jeśli mam być z kimś to wiedząc o tym, że druga strona też tego chce i wierzy w to, że znajomość będzie trwała długa i będzie zmagać się z problemami, które dopaść mogą każdego, ale nie samemu ale wspólnie.

 
     Enigma wspomnienie – byłam chyba bo jakoś do końca nie jestem przekonana naiwna myśląc, że facet dla znajomości zmieni swoje życie rzucając to co ma, ale cóż…. Nie wiem co facet w sobie miał, że chciałam zmienić swoje życie zmieniając np. pracę.
     Ziemniaczek czeka do czerwca, aż dam mu odpowiedź czy jesteśmy razem czy nie, ale moja słowa zabolą jego, ale cóż, życie płata nam figle i będę musiała dać kosza.
     SIM – dużo nas łączy i dużo nas dzieli, dalej nam do siebie niż bliżej….Lekkość rozmów, zero spięcia sprawia, że chce się spędzać z facetem czas, ale świadomość, że nie można być tą jedyną powoduje, że ciągle zapala się w głowie czerwona lampka i głos mówi”po co”.
Pragnę Twojego towarzystwa zbyt mocno, by słuchać głosu rozsądku.

Jedynie TY za mną tęsknisz, ciekawe jakie są wówczas Twoje źrenice…

     Co zrobić jak nas do siebie ciągnie? SIM powinien podjąć decyzję, ale wiadome jest, że to nie będzie miało miejsca. Z zasady żony się nie zostawia.
Drogi czytelniku – pewnie myślisz, że łączy nas seks. Rozczaruję – nie chcę być drugą i mieć świadomość, że żona jest zdradzana. Pewnie ktoś się rozśmieje i powie – o patrzcie jak się przejmuje drugą kobietą, ale tak jest…wiem jak to być zdradzoną i tkwi to we mnie.

Kto chętny? ;)

Przyjdź, ukołysz mnie do snu. Otworzę Ci drzwi, otworzę Ci serce, ale wiedz, że nie jestem idealna, nie jestem najlepsza,
ale obiecuję być zawsze Twoja.
Chciałabym tylko, żebyś czasem napisał mi coś miłego i co wieczór życzył słodkich snów.

13-tego wszystko zdażyć się może…

Wydarzyło się, to już koniec…nic na siłę.
Skoro facet nie reaguje na pytanie, co z naszą znajomość to jest to jednoznaczne…
Nie wszystko można mieć w życiu…a mogło być tak pięknie.


nigdy nie warto tęsknić za kimś, jeśli nie mamy pewności,
że on tęskni za nami

Czas na zmiany ?…nie, niechaj życie toczy się dalej.

Serce troszkę boli, ale może załata ktoś te pęknięcia.  

 

uhm….

…..popatrz na szybę w swoim oknie…to moje łzy niemocy….

niemoc jest gorsza niż co? chyba samotność,  niby nie jesteś sam, ale są takie chwile jak chociażby ta, że

samotność przerasta Ciebie i nie dajesz sobie rady…wszystko jest Ci obojętne i traci barwy, które przeradzają się

w szarość dnia i tylko wiara w lepsze jutro, wiara, że ktoś zadzwoni i powie – brakuje mi Ciebie, myślę o Tobie sprawia,

że jednak chce się życie…życie jest nam dane i nie możemy jego zmarnować…

 
 

 

„Mów do mnie tak,
bo lubię słów twoich smak…mów tak.
I chociaż czas,
pewnie odmieni kiedyś nas…mów tak.
Mów do mnie tak,
bo lubię słów twoich smak…mów taaak…..” Smak słów – Goya
 

 

 

Na każdym miejscu i o każdej dobie

byłam i będę przy tobie:

każdą myśl twoją, każdą chęć twą truję,

każdy twój poryw, każdy czyn twój psuję,

jestem twą klątwą, twą klęską żywota

i nic cię nigdy nie wyrwie z mej ręki;

niczym jest strata, ucisk i zgryzota

wobec straszliwej mej męki.

 

Cokolwiek czujesz, czegokolwiek żądasz,

wszędzie twarz moją oglądasz.

Miłość, braterstwo, poświęcenie, wiara,

szlachetne męstwo i czysta ofiara:

wszystko, co duszy zowie się wzniosłością,

ja moim strasznym naznaczam ci piętnem,

i co ci miało zdawać się Pięknością,

staje się brzydkiem i wstrętnem.

 

W własnej istocie twej od urodzenia

źródło mojego istnienia.

Bez żadnej winy ni za jaką karą

stałeś się moim łupem i ofiarą.

Niewinnie cierpisz, z Tajemniczej Woli,

z Woli, co rządzi losami człowieka;

wieś?, że cię z rąk mych śmierć kiedyś wyzwoli,

lecz nie wiesz, co za nią czeka?

 

Tak nawet z twojej godziny śmiertelnej

mój śmiech wyziera piekielny.

Jak zwierzę, węża czarowane wzrokiem,

nie możesz skryć się przed moim widokiem;

na duszy twojej leżę ciężkim głazem,

jak sztylet szpon mój w sercu ciebie boli:

bezskrzydłym ptakiem i skrzydlatym płazem

z mojej nazywasz się woli.

 

I sam dla siebie jesteś pośmiewiskiem,

losów już będąc igrzyskiem.

Najsroższą męką, jaka cię nawiedza,

jest twa świadomość, twoja samowiedza.

Znasz się, znasz los twój i wiesz, że bez winy

cierpisz z przekleństwa swego Przeznaczenia -

jestem przy tobie od pierwszej godziny

twego ziemskiego istnienia.

3 w 1


 Było naskrobane dużo…ale chwilowy zanik prądu zrobił swoje.

      Cholera jasna…jestem zła…ale stało się.

      Każde słowa tutaj to ja, zero ściemniania, czarowania, chęci przypodobania się komuś – nie jestem taka…mówię prawdę i tego samego oczekuję od innych.
Nie zmieniam stylu pisania, bo nawet nie umiem…zresztą po co miałabym to robić?
Moim celem jest tylko pokazanie jakie może być zakręcone życie uczuciowe, a nie chęć dawania komuś rad.

      To nie kozetka…jeśli dzięki moim słowom ktoś lepiej zrozumie swoje spostrzeganie na życie, na związek to będzie dobrze, ale ja nie mam zamiaru mówić komuś jak ma postępować, nie mam prawa nawet. Jeśli ktoś coś w sobie zmieni dzięki moim słowom to będzie to miłe a jeszcze milsze jak pozostawi tutaj swoje słowa.
Będzie to wówczas dla mnie sygnał o sensowności pisania tutaj :)
      Może moje wywody są specyficzne, ale cóż taki mój urok i może być przez to inną…:)
 
     ZIEMNIACZEK, który zna moją sytuacją
uczuciową, sam ma zresztą pokręcona, ale to nie istotne wczoraj mnie zaskoczył, że nie wiele brakowało, a bym spowodowała kolizję drogową.
Gadka szmatka, śmiechy,chichy i nagle padają słowa, że jestem fajna itp. Nagle pytam się :”czy TY i ja, ja i TY, że niby my razem?”. Na co padła odpowiedź „a czemu nie”
?
Ktoś powie – nie ma co się zastanawiać, facet wolny, chce być z Tobą w czym problem? Ale, życie jest przewrotne i jakoś na tą chwile nie widzę siebie z nim mając w pełni świadomość, że moje myśli będą dotyczyć TEGO CO MNIE KOCHA i Enigmy.

       Właśnie – trzeba dać jakiś pseudonim chłopakowi co mnie kocha :) Tylko nie wiem jaki :(

Może hm….SIM.
Tak SIM  to facet który mnie kocha.
Otóż nie chcę być z kimś myśląc o SIMie czy Enigmie.

      ENIGMA nie wie, że ma kilkanaście dni na podjęcie decyzji. Ja nie mam 20 lat na czekanie na cud.
Wyszłam z założenia, że
JEŻELI NIE MASZ MI  NIC DO POWIEDZENIA TO LEPIEJ ZAKOŃCZYĆ TO CO MOGŁO BYĆ chwilami jak tak milczysz mam wrażenie, że właśnie tak jest.

     W chwili gdy  poznałam Enigmę byłam w 7 niebie. Wspólne spędzanie czasu, przyjeżdżanie po mnie do pracy, odwożenie, śniadanie do łózka, obiadki to było to czego mi przez długi okres czasu brakowało.
Sprawił, że wiem, że znów mogę z kimś być, mieszkać.
Dbał o mnie jak byłam chora….

     Lubiłam.. gdy po wspólnie spędzonych chwilach w łóżku, gdy już się sobą nacieszyliśmy.. przytulałeś mnie, całowałeś w czoło i opowiadałeś jak minął dzień.

Poznając Ciebie każdego dnia miałam wrażenie, że może być tym, z którym można być na dobre i na złe…
Miałam wewnętrzne odczucia,że ten facet ma zadatki na męża i ojca…Może miałam różowe okulary na nosie?

     Czy to wróci? Czas zrobi swoje….ale nie jest go dużo…
Jedno jest pewne, imponował mi swoją wiedzą, pasją i mogłam go słuchać bez końca…ale co ma być to będzie :)

    Mix uczuciowy. Trzech facetów i ja. Każdy ma swoje zalety i wady. Na chwilę obecną tylko jeden określił się czego by chciał…
W tym wszystkim ja. Serce mówi co innego, rozum też…

Decyzji nikt nie podejmie za mnie…nikt nie powiedział, że ma być łatwo…

    Czy ja wiem co ja chcę? Niby tak, ale jak odezwie się SIM to rzuciłabym wszystko i pobiegła na skrzydłach, ale rozum mi mówi, że to się nie stanie, bo jest żona i dziecko…
Tak, nie daje mi to spokoju. Mówienie, że „szkoda, że nie poznałem ciebie 3 lata temu” owszem miło się słyszy, ale nie nastąpiło to.
Wiesz co SIM – zawsze będziesz mi bliską osobą bez względu na rozwój wypadków.

    Ciekawe czy osoba z którą może kiedys będzie zaakceptuje fakt Twojego istnienia. Enigma była zazdrosna, ale w sumie to rozumiem. Ja nie chciałabym aby on spotykał się ze swoją EX lub przyjaciółką, z którą coś więcej go łączyło niż gadka o pogodzie ;)

Mam wrażenie, że miłość podobna do Świętego Mikołaja.
Daje szczęście, ale nie istnieje…

p.s. Istnieje…bo kochałam, a to tylko tak z przekory.

a w sercu deszcz…


….a właśnie że tak nie do końca…

 

Są czasem w życiu takie chwile, że w duszy pada deszcz, ale jakoś nie dziś, mimo, że aura nie sprzyja do spacerów.

Parasol, kolorowe kalosze   i poszłam przed siebie. Nogi poniosły mnie na most…było tak pusto…mimo,że pod stopami droga dwupasmowa, to otacza mni cisza…
cisza wewnętrzna…
 
Parasol nie chronił od łez, nie było ich…nie dziś, po co? Komu to potrzebne? Dzisiaj nie piszę czarnego scenariusza.
 
Stałam na deszczu i myślałam jak to dobrze byłoby, gdybyś tu był….
To czego bym teraz chciała to iść w deszczu ramię w ramię, za rękę….patrzeć w niebo jak na nasze twarze spadają krople deszczu, chcąc
otulić nas niczym ciepły płaszcz….

 
     Wróciłam z uśmiechem na twarzy i tak jak zawsze – lubię patrzeć przez okno, siedząc na parapecie w kuchni lub stojąc w moim oknie na świat.
 
Patrzę jak krople deszczu spływają po szybie niczym łzy, które w złych momentach spływają po moim pucowatym policzku…
 
Dziś jednak uśmiecham się sama do siebie z nadzieją, że może jednak odezwiesz się….Jeśli nie to jutro też jest dzień.
 
Siedzę, pijąc kawę w Twoim kubku…Nie, nie Twoim – on zawsze był mój. Za to piję Twoją ulubioną kawę; trzymałam ją jako relikt, ale po co….przecież to jest bez sensu.
 
Jestem sama, choć niby z Tobą…chociaż nie, moje imię to samotoność…ale dziś mi z nią dobrze…
 
 

ja, TEN CO MNIE KOCHA, Enigma ….

Skopany dzień na własne żądanie…nie lubię tak, no ale wyszło jak wyszło, zrzucę winę na pogodę na coś trzeba :)
              Jutro po pracy jadę na wycieczkę do Płocka (może Ziemniaczek przyłączy się).
Ot tak, bez celu; może do tamtejszego zoo pójdę. Szkoda tylko, że nie z tym z kim bym chciała, ale przecież nie wszystko można mieć…a jutro chcę mieć dobrą pogodę i tyle.

Trampki na nogi, włosy w kucyk, aparat i będzie miodzio !!!

          Mówią mi.. Olej go, obudź się i przestań śnić..
ale kurcze to jest trudne….ale postanowiłam jedno – jeśli do końca miesiąca nic się nie wyjaśni no to koniec.
Wiem, że Ciebie stracę, ale ja chyba nigdy Ciebie nie miałam…
Chciałabym do Ciebie zadzwonić, powiedzieć tak po prostu, że tęsknię, ale przecież to nie ma sensu.


Dlaczego kocha mnie facet…..

        Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że zakocha się we mnie facet, który ma żonę.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że boli mnie fakt, że zostałam oszukana. Gdybym od początku wiedziała, że mam być drugą znajomość zostałaby zakończona.
        A tak spotykaliśmy się i było sielsko i anielsko. Na samą myśl jak przypomnę sobie nasze spotkania pojawia się uśmiech na mojej twarzy.

W pewnym momencie padło słowa żona. Wydawać by się mogło, że nastąpi koniec znajomości i owszem był takowy, ale po jakiś czasie nawiązał ze mną kontakt.
Co tu dużo mówić, ciągnie nas do siebie i nie podlega to dyskusji, ale poza przyjaźnią nie połączy nas nic…ja nie będę zachęcać do rozwodu i bycia ze mną; nie będę również czekać aż padną jakieś deklaracje, bo nie mam prawa.
 
 
          Kiedyś myślałam, że może EX będzie chciał wrócić, ale jak dowiedziałam się, że będzie miał dziecko, wiadomo było – powrotu nie ma i nie będzie. Jestem wstanie zaakceptować dziecko partnera, ale akurat nie jego dziecko z tego względu, że znam „małpę”, która mi zniszczyła życie. NIe potrafiłabym patrzeć na dziecko. Może to brzmi strasznie, ale tak mam i już.
          Jedno jest też pewne, był moją wielką miłością, spedziliśmy wiele cudownych chwil, ale to co było już nie wróci.

Zostały wspomnienia, które można pielęgnować. Zawsze będzie w moim sercu bez dwóch zdań, ale nie oznacza to, że nie ma miejsca dla innego mężczyzny, bo jest.
Pierwsza miłość dobiegła końca – najważniejsze, że pogodziłam się z tym faktem, zebrałam się do kupy i mogę rozpocząć nowe życie.

Myślałam, że może je rozpocznę poznając tego co mnie kocha – ( kurcze nie wiem jak nazwać faceta, a imienia nie chcę wymieniać ;), ale okazało się, że jest inaczej.
 

Dlaczego nie chcesz przyznać, że masz cholerny bałagan w sercu TY który mnie kochasz? czemu nie umiesz podjąć decyzji? – bo się boisz, co jest rzeczą naturalną i ja Ciebie rozumiem.
Wolisz tkwić w tym co masz niż podjąć ryzyko. Ktoś powie, kto nie ryzykuje ten nic nie ma. Niby tak, ale czasem raz kozie smierć…Twoje życie, Twój wybór.
Zgodnie z Twoją radą znalazłam sobie kogoś.

Co byś zrobił gdybym Ciebie kochała?
 
Mogłabym powiedzieć - bo  kochać czasem znaczy umieć nie być razem…
 
Ufam Tobie, ale nie na 100%, a wiesz czemu? Bo zataiłeś obecność swojej żony…to boli, ale staram się o tym nie myśleć.
Jesteś i będziesz mi bliski. Traktuje Ciebie jako przyjaciela i mam nadzieję, że kiedyś jak będę potrzebować pomocy będziesz obok i że nie będzie to tak jak mówił EX rozstając się, będziemy przyjaciółmi – brzmi to jak slogan, ale jak go potrzebowałam to powiedział poproś kogoś innego.
 
 
         Pewnie odkąd znasz bloga myślisz sobie – znów te jej wywody, ale nie przyznasz mi się, że w pewnych kwestiach mam rację, a tak jest, czyż nie?
Czasami nienawidzę tego, że o Tobie myślę…
 
          Rok temu pojawił się PAN ENIGMA, zaczęłam zapominać o PANU, KTÓRY MNIE KOCHA. Z Enigmą czas spędzany mijał miło, wspólne mieszkaniem, bycie ze sobą 24 godziny na dobę przekonały mnie, że znów mogę z kimś mieszkać, że mnie to nie przerasta, sprawia mi przyjemność.
Ale ENIGMY nie ma przy moim boku i raczej nie będzie o czym przekonamy się w najbliższym miesiącu.
Widziałam wciąż błękit nieba w oczach Twych…zasypiając, powoli to odchodzi.
 
            W takiej sytuacji powinien pojawić się ktoś trzeci. Owszem jest: ZIEMNIACZEK, ale to jest tylko kolega, z którym można pochodzić po knajpach, pojechać do Kazimierza, biegać, opalać się, ale nie być razem. Może on chciałby coś więcej, ale wie, że jest ENIGMA która mnie cholernie intryguje.

 

            Wszystko zakręcone jak, ale takie jest życie, pełne dziwnych sytuacji…