odliczanie

Zostało mało czasu. Jaki będzie finał ? To wie tylko jedna osoba. Nie napisze, co ma być to będzie, bo chciałabym aby było dobrze, ale jaka  nie będzie decyzja zostanie ona przeze mnie zaakceptowana.

Jedno jest pewne, jest inaczej niż rok temu, ale zawsze nie może być tak samo i nie wszystko jest od nas zależne, na zasadzie chcieć to móc. Aczkolwiek może ja chcę za wiele, może mam zbyt duże oczekiwania? Może moje marzenia, pragnienia powinny nadal być na tylko marzeniami a nie chęcią ich realizacji? Samemu nie zdziała się wiele to wiadome, ale jeśli jedna osoba nie podejmie konkretnej decyzji to taki stan może trwać kolejne miesiące czy lata. Co prawda powinno być inaczej bo swego czasu pewna osoba mówiła na temat wieku w związku z tym podjęcie finalnej decyzji powinno nie być takie trudne, a stanie w miejscu przynajmniej mi na dobre nie wychodzi.

Rok temu obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę w swoje święto sama. Co prawda nie lubię tego dnia z wiadomych przyczyn, ale trzeba pewnie będzie iść wcześnie spać.

Z jednej strony chciałabym aby była ze mną bliska memu sercu osoba, ale z drugiej strony wolałabym pojechać i spędzić z nim więcej czasu. Nie planuję nic, bo to nie ja podejmuję decyzję. Będzie ciekawie jak ktoś tutaj zapomniał o terminie.

wpis

Tyle czekania na spotkanie i znowu krótko, ale powód był, że tak mało czasu byliśmy razem.

Prócz tego, że było miło było też smutno i trochę przykro kiedy zadzwoniła mama i padła informacja, że sprzątam i będę pózno. Poczułam się jak obca osoba, jakiś balast, potrzebna nie wiadomo do czego. Mało miło było również wówczas jak powiedział, że w niedzielę jedzie do syna na obiad. Nie jedna osoba pomyślałaby, że skoro już jestem i ma wolną niedzielę to powinien ją ze mną spędzić, ale cóż, są sprawy ważne i ważniejsze. Finał taki, że na obiad nie pojechał.

Padły też słowa, że mam sobie poszukać osobę, która będzie bliżej mnie. Ja nadal nie chcę.

Znowu mętlik w głowie. Minęło już trochę czasu odkąd się znamy, ale ciągle stoimi w miejscu, przynajmniej ja mam takie wrażenie, może jest ono jednostronne,. Może żyję w świecie marzeń, które nigdy się nie spełnią.

Nie rozumiem dlaczego dojrzały facet nie może powiedzieć matce, że ma kogoś. Rozumiem, że matka może mieć dość poprzednich kobiet,ale przecież nie każda z nas jest taka sama.

Obiecałam sobie, że kolejne urodziny spędzę z ukochaną osobą, ale już dziś wiem, że tak nie będzie. Po drugie mnie się już tylko bardzo lubi, a wcześniej padały inne słowa.

Nie mam siły aby to ogarnąć.

Może za bardzo mi zależy, może chcę tego co nie jest możliwe? Może nigdy nie będziemy parą? Same znaki zapytania :(

Chcieć….

Chcieć to jeszcze za mało. Dwie strony muszą chcieć….

Jak będzie dobra pogoda to przyjadę – hmmm….w maju :(. Planowałam wybrać się na kilka dni, na dłużej niż to miało miejsce do tej pory. Mówiłam, prosiłam o poszukanie jakiegoś akademika. Cisza do dzisiaj, więc dla mnie jednoznaczne, że mnie nie chcesz. Nie pytam się już w rozmowach, zresztą teraz jesteś czymś innym zaabsorbowany, co jest dla mnie zrozumiałe, ale dla mnie też powinieneś mieć czas. Wolę usłyszeć, nie ma przyszłości przed nami niż żyć nadzieją, w tym wieku to jaki ma to sens? Na jakim etapie jest nasza znajomość? Dokąd to zmierza?

Niedługo Walentynki, nigdy ich nie obchodziłam i nigdy nie byłam tego dnia zaskoczona więc teraz też tak pewnie pozostanie, zresztą dawno nie było słów, że ma się na mnie ochotę, że się tęskni itp.

Czyżbym znowu się pomyliła?

Mam czekać do wiosny na spotkanie?

Rocznica?

Ech….miłość…albo ze mną coś jest nie tak

smutek….

NIe ma Ciebie….czuję pustkę mimo, że jest zastępstwo.

Nadal mam żal do siebie, że to moja wina, że mogłam temu zapobiec….I ciągle słyszę słowa Ozawy- mówiłem byś nie jechała.

Obwiniam się i będzie to trwać na pewno jakiś czas, ale życie toczy się dalej jak to mówią niektórzy…

Jutro z kolei 5ty, przeklęty 5ty, tak samo jak luty, 13ty…..

Boli, ciągle boli i boleć będzie.

Nic nie będzie już takie jak było.

do 3 razy….

To była tylko jedna doba jak zawsze cudna, przynajmniej dla mnie. Szkoda, że tak krótka, ale jak to było powiedziane, mam się cieszyć, że była.

Były też słowa, że więcej nie przyjadę, ale serce chce jednak inaczej, co będzie, kto to wie.

Czasem mam wrażenie, że to ja bardziej chcę, nie słyszę, że dobrze byłoby gdybym była na wyciągniecie ręki, może nie mówi bo boi się tych słów, a jak wiem nie mówi dla samego mówienia by sprawić komuś przyjemnośc i całe szczęscie, bo nie jest niczym fajnym słyszeć coś co nie jest prawdą.

Czasem boję się, że to wszystko sen i nagle powiesz mi pa. NIe lubię jak ktoś coś mówi, planuje, ustala projekt domu i nagle żegna się, to boli i powoduje zadrę w sercu, dlatego podświadomie boję się, że znowu taka historia może mieć miejsce.

Wiem,że jak ja nie postawię wszystkiego na jedną kartę to nie dowiem się jak może być, ale muszę mieć pewność ,że druga strona też tego pragnie i że będzie wspierać.Z drugiej strony, skoro nikt o mnie nie wie to hm…nie jest to przyjemne być ukrywaną tak jakbym zrobiła coś złego. Na pożegnanie zabrakło mi odwagi by powiedzieć te dwa magiczne jak dla mnie słowa, ale mam nadzieję, że Ozawa to czuje.
Dostałam skierowanie. Raz, nie do tego lekarza co trzeba, przepisano wizytę, ale odwołano, wyznaczono kolejną, tym razem ja zrezygnowałam. Do 3 razy sztuka….Myślałam,że już mi jej nie trzeba, ale teraz przed świętami czuję, że jest mi potrzebna na cito, a kiedy będzie Bóg raczy wiedzieć o ile takowy jest, bo nie od dziś w niego zwątpiłam.

 

Boję się tych świąt, będą na pewno inne,smutne to pewne. Chciałabym by było już po,być z czterema łapami. I żeby było on, ale to tak realne jak wygrana w totka.

 

 

nie miała baba kłopotu

Nie wiadomo co jest lepsze zakochać się i być radosnym, kochać i być nieszczęśliwym, kochać i tęsknić, kochać ze wzajemnością, kochać  platonicznie….kochać i cierpieć…

Zakochałam się,ot tak, samo się stało. Chwilami mam wrażenie,że jestem sama z tym uczuciem. Że tylko ja tęsknie i chciałabym być bliżej. Szukać mam pracy ale powinnam mieć pewność, że Ozawa też tego chce, a mam wrażenie, że jest to mu obojętne. Zapytam się to usłyszę, że wymyślam i szukam dziury w całym, a ja chcę mieć pewność, że moje uczucia są odwzajemnione i nie jestem sama. Chciałabym nie być w tym wszystkim sama lub usłyszeć, że nie ma czegoś takiego jak wspólna przyszłość, że to wszystko są mrzonki, iluzja, że to tylko moja wyobraznia, że możliwa jest tylko przyjazń i nic więcej.

Chciałabym wiedzieć jak to jest.

Już było kiedyś, że nikt o moim istnieniu nie wiedział, wspólnie spędzany czas a w sumie życie oddzielnie. Fakt, że teraz o wiele więcej mnie z nim łączy, ale chce tylko wiedzieć, czy w jego życiu jest miejsce dla mnie, czy to tak dużo? Przecież nie naciskam w żaden sposób, nie pytam się każdego dnia co i jak. Wiem jedno, że nie spotkamy się w tym miesiącu…smuci mnie to, tak samo jak piszę, że tęsknie i nie ma odzewu. Wówczas mam wrażenie, że nie podzielane są moje uczucia.

Nie chce żyć na zasadzie co ma być to będzie. Nie mam 20 lat….

Tyle, bo co tu pisać, to i tak nic nie zmieni. Może powinnam odpuścić, wyluzować, zapomnieć?

Powiedz tylko jedno słowo….

NIe jest fajnie mieć nadzieję na coś co nigdy nie nastąpi.

Optymistyczne przesłanie dla wątpiących

Kilka dni przed przyjazdem piosenka Clan Of Xymox – In Love We Trust,

a tam słowa takie jak :

„I don’t like you anymore
I stay the way I am
I don’t want to love again
I don’t give a damn

Two defensive eyes
We live on lies
Too far apart
I can’t let you in
This trail of tears..”

Dziwnie mi się zrobiło. Już cię nie lubię, nie chce znowu kochać, żyję w kłamstwach.

Jedyne co dla mnie się zgadzało to to, że jesteśmy zbyt daleko od siebie….

Przez chwilę miałam ochotę na dobre zamilknąć,ale może to nie było do mnie…

 

Miałam dopytać się o co chodzi,ale odpuściłam….

Pewnie przejmuję się pierdołami.

warto było czekać

Uśmiech na twarzy może tylko towarzyszyć. Stało się, byłam, szkoda,że to już się skończyło bo jak zawsze mam niedosyt. Stan zdrowi nie był w 100% właściwy, ale chwile spędzone w ramionach Ozawy bezcenne.

Ktoś powie, same plusy. Spokojnie, minusy też były. Już widzę minę Ozawy.Kiepska pogoda hahaha, zbyt mała ilość spędzonego czasu wspólnie, ale na to się już nic nie poradzi, aczkolwiek, szkoda, że nie udało się by niedziela była wolna,ale cóż, lepszy rydz niż nic :).

Na pewno dziwnie się poczułam jak Pani w recepcji mnie poznała i ciekawe co sobie pomyślała. Może to tylko moja głupia wyobraznia,ale poczułam się trochę jak jakaś laska, która spotyka się z facetem dla seksu w pokoju hotelowym. Jeśli będzie następny raz to chyba lokalizacja będzie inna mimo iż ta jest fajna.

Dostaję to czego mi przez ostatnie lata brakowało. Ciepło, zrozumienie, dotyk…

Nocny wypad rewelacyjny :-D . Panorama mnie urzekła,mimo,że zimno czułam ciepło ramion bliskiej mi osoby. Pobyt w pałacu – przez chwilę czułam się jak w bajce, dla takich chwil warto żyć i na nie czekać.

Czasem nie trzeba mówić kocham,bo to się czuje….Mam nadzieję, że to czuje.

Stało się….

Nigdy nie brałam narkotyków,ale tego dnia byłam potwornie pobudzona. Nie mogłam usiedzieć, czas stał w miejscu, robiłam wszystko i nic, byłam poddenerwowana i zła, że wizyta na myjni trwa i trwa a mnie tam nie ma.

I nagle stało się. Jestem i pierwsze co widzę, ona ….czysta niczym łza. Rozglądam się nerwowo i widzę Go, ale jeszcze chwila, bo musimy zrobić kółko. Serce bije mi szybko, myśli przelatują przez głowę, jak to się przywitać i nagle cmok cmok….

Buzia Ci się nie zamyka, gadasz jak najęty, ja przewracam oczami i w duchu myślę, kończ !!! A tu nagle pada; Pekin….wrrrr, tylko nie to, będzie to trwać i trwać, a miało być chwile. Żegnam się i mam wrażenie, że to już, ale gdzie tam…..No i w końcu. TY i ja. Ja i TY. Czuję się dziwnie, jestem podniecona, zdenerwowana, chyba gadam jak najęta i nagle trach….skleroza, nie ma wina, nie ma tego kawała materiału…..Jestem zła, ale trudno, ważne, że jest….

Jak było? A jak mogło być….Az teraz mam gęsią skórkę…..Mało mi, mało mi i jeszcze raz mało miiiiiiiiiiiiiiii.

I to pożegnanie….usłyszał, nie to co powiedziałam, ale powiedział to na co warto było czekać kilka lat.

Wpadłam na dobre….:)

Znowu pustka. Krzesło stoi tak jak pozostawił, kubek po kawie jeszcze nie umyty.